Uniewinnienie Adama P. po III Szczycie RE w Warszawie (2005)
Informacje - Krajowe
czwartek, 06 listopada 2008 16:01
3 listopada 2008 roku, przed warszawskim Sądem Rejonowym, ogłoszono wyrok końcowy w sprawie Adama P., wieloletniego uczestnika FA, który został aresztowany po legalnej demonstracji przeciwników Rady Europy z 16 maja 2005 r. Został on uniewinniony oraz zwolniony z kosztów postępowania sądowego.

Adam P. został fałszywie oskarżony o „naruszenie nietykalności policjanta” (art. 222 par. 1 KK) oraz o „utrudnianie mu prowadzenia czynności służbowych (art. 224 par. 2 KK). Ponieważ nie stawiał się na wezwania Sądu, ten, nie mogąc ustalić jego miejsca pobytu, 27 kwietnia 2007 r. podjął decyzję o wyłączeniu jego sprawy z procesu pozostałych 8 osób sądzonych po Szczycie RE i nadania jej odrębnej sygnatury [sygn. akt: V K 1056/07]. Wydał za nim list gończy oraz nakaz tymczasowego aresztowania. Adam został zatrzymany dopiero po 8 miesiącach, tuż po świętach Bożego Narodzenia 2007 r., gdy wrócił na nie z zagranicy. Policja osadziła go natychmiast w Areszcie Śledczym Warszawa – Białołęka przy ul. Ciupagi 1, z którego miał być dowożony na kolejne rozprawy sądowe. Na pierwszą z nich, która przed warszawskim Sądem Rejonowym odbyła się 31 stycznia 2008 r. przy nie niespotykanych dotąd środkach bezpieczeństwa, tj. obstawa policjantów z brygad antyterrorystycznych zabezpieczających wszystkie wyjścia budynku oraz pilnujących publiczności zgromadzonej na sali rozpraw, a także tajniaków czuwających nad zachowaniem porządku na korytarzu, Adama dowieziono w kajdankach. W obecności licznej na sali publiczności Sąd uchylił mu środek zapobiegawczy w formie aresztu tymczasowego. Ponieważ złożył on swe wyjaśnienia, nie było sensu go w nim trzymać. Niestety, Sąd nie chciał umorzyć sprawy Adama. Odrzucił też wniosek obrony o przedstawienie w trakcie posiedzenia filmu dokumentującego zatrzymanie go. Na kolejny termin, wyznaczony na 14 marca 2008 r., wezwał na świadków cztery osoby: dwójkę aktywistów również zatrzymanych 16.05.05 r. oraz dwóch policjantów. Adam znalazł się na wolności już 30 minut po zakończeniu rozprawy i przyjął to z niekłamaną ulgą!

Na proces z 14.03, obok oskarżonego, jego pełnomocnika, prokuratora oraz 3 osób z publiczności, stawiła się w charakterze świadka tylko młoda kobieta, którą podczas zatrzymania policja brutalnie przeciągnęła po chodniku i wrzuciła do więźniarki, a także mocno spóźniony policjant. Jak zeznała pod przysięgą przesłuchiwana aktywistka, ze względu na to, że sama została zatrzymana, nie może udzielić wielu informacji o aresztowaniu Adama, który trafił do więźniarki po niej. Widziała jedynie, że stał spokojnie obok kordonu policjantów. Z początku była zaabsorbowana rozmową ze spisującym ją funkcjonariuszem, potem została wyrwana przez dwóch policjantów z grupy towarzyszących jej osób i zaciągnięta do samochodu, dlatego nie mogła zarejestrować zbyt wielu szczegółów towarzyszących zatrzymaniu Adama. Na zakończenie swego wyjaśnienia kobieta skupiła się na brutalnym pobiciu go na komisariacie przy ul. Belwederskiej. Co do zeznań świadka - policjanta, ten zasłonił się niepamięcią: zdarzenie miało miejsce trzy lata temu, “a takich rocznie ma wiele”. Z tego, co pamięta, wśród zgromadzonych były takie osoby, które go szarpały za mundur, odpychały. I choć twarz Adama wydała mu się znajoma, przyznał się, że nie wie, czy oskarżony użył wobec niego przemocy i go znieważył. Zdaniem policjanta, powodem zatrzymań było to, że zgromadzenie osób było nielegalne i nie rozeszły się one na wezwanie. Wedle zeznań funkcjonariusza policja wzywała ludzi do rozejścia się, “ponieważ jednak działali oni w grupie”, otoczyła ich kordonem. Jak wykazał obrońca Adama i co podchwycił Sąd, tym samym uniemożliwiała ona wykonanie swego polecenia! O tym, że w pobliżu znajdowało się wejście do stacji Metra, do którego zmierzali ludzie, policjant nie wiedział, “gdyż nie jest z Warszawy”. Funkcjonariusz powiedział też, że zgromadzeni zakłócali porządek publiczny, jednocześnie nie potrafił powiedzieć, na czym to polegało. Wymienił jedynie okrzyki: "Gestapo!", "Policyjna Prowokacja!", faktycznie wznoszone przez tłum uliczny, który był zaszokowany zatrzymaniami kolejnych osób oraz brutalną postawą policji. Zresztą świadek sam przyznał, że w policjantów niczym nie rzucano i nie kierowano wobec nich innych przejawów agresji.  

W dalszej części rozprawy wyemitowano film dokumentujący zajścia z 16.05 (prod. IMC), zgłoszony już jako dowód w jej sprawie przez przesłuchaną aktywistkę. Sąd stwierdził, że materiał ten jest ciemny, nie najlepszej jakości i nie można na nim rozpoznać poszczególnych osób - w szczególności Adama, który poddaje się czynności legitymowania. Oskarżony wyznał jednak, że dysponuje dłuższą wersją filmu, na której zarejestrowano ten moment i przedstawi ją na kolejnej rozprawie. Natomiast adwokat Adama złożył wniosek formalny o rozpatrzenie podczas niego akt sprawy z postępowania przygotowawczego. (Wtedy też odbyła się rozprawa, na której uznano, że zatrzymanie oskarżonego było bezzasadne). Termin rozprawy odroczono do 5 maja br. W charakterze świadka wezwał na nią drugiego policjanta, nieobecnego 14 marca. Prokuratura postanowiła wezwać wedle aktu oskarżenia wszystkie osoby, przeciwko którym toczy się postępowanie karne po RE. Natomiast pełnomocnik Adama skierował do Prokuratury Warszawa - Śródmieście pytanie, czy faktycznie konieczne jest wzywanie wszystkich? Przecież większość z osób, które zatrzymano po Szczycie RE, nie widziała aresztowania Adama. Zatem jest to bezcelowe i tylko niepotrzebnie wydłuży postępowanie procesowe.

Jednak na rozprawie z 5.05.08 r. Prokuratura Warszawa – Śródmieście odrzuciła ten wniosek. Przesłuchany w charakterze świadka funkcjonariusz, nieobecny na poprzedniej sprawie z 14.03. br., zabezpieczał demonstrację przeciwko III Szczytowi RE jako dowódca plutonu policjantów pełniących służbę kandydacką. Po zakończeniu manifestacji, na Placu Bankowym otrzymał z Komendy Stołecznej Policji (KSP) rozkaz otoczenia kordonem powracających z niej osób oraz wylegitymowania ich. Te, które się jemu poddały, miały być wyprowadzane poza kordon, a pozostałe - zatrzymywane. Jednak policjant nie potrafił podać powodu otoczenia demonstrantów. Sąd przejrzał też płyty CD-Rom, kasety VHS oraz zdjęcia z zapisem manifestacji, które dostarczyła KSP w W-wie. Jednak stwierdził, iż nie zarejestrowano na nich zatrzymania Adama. Ten przedstawił własny materiał dowodowy - dłuższą, pozbawioną cięć montażowych wersję filmu z zapisem represji na pl. Bankowym, który został już zaprezentowany na równolegle toczącej się rozprawie 9 aresztowanych osób. Adam pojawia się na nim, gdy krótko rozmawia z policjantami, poddaje się legitymowaniu, a następnie oddala od kordonu osób i podbiega w kierunku młodej kobiety ciągniętej do więźniarki. Aby wyjaśnić, kto wydał rozkaz o zatrzymaniu 11 aktywistów, jego obrońca złożył też wniosek o powołanie na świadków policjantów kierujących zabezpieczaniem demonstracji z 16.05.

Na kolejną rozprawę, odroczoną do 23.06.08 r. Sąd wezwał wszystkie osoby z aktu oskarżenia. Jednak przesłuchanie dwóch funkcjonariuszy nic nie wniosło do sprawy: 16.05. nie zatrzymywali oni Adama, lecz inne osoby. W ogóle go nie kojarzyli ani nie potrafili podać żadnych informacji dot. towarzyszących mu zajść. Potwierdzili jedynie swe wcześniejsze zeznania. Kolejna rozprawa odbyła się 24 lipca br. Wtedy przesłuchano jednego świadka oraz dwóch policjantów. Jednak i oni nie pamiętali zbyt wielu szczegółów, dlatego Sąd przypomniał im zeznania złożone w postępowaniu przygotowawczym.

Następna rozprawa Adama odbyła się 18 września br.  Wezwany na nią funkcjonariusz, który zabezpieczał demonstrację przeciwko Szczytowi RE, był odpowiedzialny za zepchnięcie powracających z niej osób na chodnik, a także za liczenie ew. rannych. Ponieważ na rozkaz dowódcy musiał stać on obok więźniarki, nie wie, co się działo w kordonie oraz dlaczego policja otoczyła nim grupę osób. Drugi ze świadków – jeden z aktywistów zatrzymanych po demonstracji, zeznał, iż nie pamięta aresztowania Adama, gdyż na Placu Bankowym był zajęty przede wszystkim sobą oraz swymi perypetiami z policją. Potwierdził swe wcześniejsze wyjaśnienia. Powiedział, iż nie wie, dlaczego grupa osób wracających z demonstracji została otoczona kordonem. Znalazł się w nim znacznie później. Poza tym aktywista zaprzeczył temu, jakoby demonstranci napadali na policjantów, czy byli wobec nich agresywni. To policja okazała agresję, wpychała ludzi do więźniarek, ciągnęła ich. Na pytania o powody swej interwencji odpowiadała ona wulgaryzmami, jednej osobie pogroziła machnięciem pałką przed nosem, a w końcu – zatrzymała ją. Rozprawę odroczono do 28 października 2008 r.

Przesłuchany podczas niej były policjant, który, 16.05.05 zabezpieczał demonstrację, pracując w OPP, zeznał, iż „nie ma pojęcia, w jakiej sprawie go wezwano, gdyż było to dawno”. Dziwnym trafem zapamiętał jednak zatrzymanie młodej kobiety. Potwierdziwszy swe zeznania złożone w postępowaniu przygotowawczym dodał, iż pomógł innemu policjantowi, którego Adam rzekomo „szarpał za guzik”, był wobec niego wulgarny. Ponadto - miał on mieć podbite oko oraz znajdować się w stanie nietrzeźwym. Oskarżony stanowczo temu zaprzeczył, co potwierdził świadek – jeden z zatrzymanych uczestników demonstracji przeciw RE. Co prawda nie pamiętał on wielu szczegółów z zatrzymania Adama, lecz zeznał, iż rozległych obrażeń twarzy doznał on na komendzie przy ul. Belwederskiej, gdzie był popychany przez policjantów na meble. Ponadto, wedle zeznań świadka, fabrykowano tam zarzuty stawiane aresztowanym: starsi rangą funkcjonariusze dyktowali je młodszym, którzy przeważnie nie mieli nic wspólnego z zatrzymaniami. Kolejny aktywista aresztowany po demonstracji również nie widział zatrzymania Adama. Zauważył go dopiero wtedy, gdy był on prowadzony do więźniarki, jednak do żadnej szarpaniny z policją wtedy nie doszło. Świadek ten potwierdził również, iż Adam miał podbite oko dopiero na komendzie, co świadczy o tym, iż był to efekt działań policji. Za porozumieniem stron Sąd zrezygnował z przesłuchiwania w charakterze świadków kolejnych policjantów, a także aktywistów zatrzymanych po manifestacji. Włączył ich wcześniejsze zeznania do akt sprawy, po czym zamknął przewód sądowy.

Za zarzucane Adamowi czyny (naruszenie nietykalności cielesnej policjanta oraz utrudnianie mu czynności służbowych) prokuratura zażądała dla niego po 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata. Obrońca Adama domagał się jego uniewinnienia. Podkreślił to, iż jedynym dowodem mającym świadczyć o winie anarchisty są zeznania świadczącego przeciwko niemu policjanta, Sz. P. oraz te, które złożył on w postępowaniu przygotowawczym. W konfrontacji z wiarygodnymi w pełni wyjaśnieniami oskarżonego, które korespondują z oświadczeniami jego świadków – są one nieprawdziwe. Adam dał się wylegitymować i został zatrzymany tylko dlatego, że wzywał policjantów do zaniechania siły wobec zatrzymywanej uczestniczki demonstracji. Adwokat podniósł również to, iż ten sam Sąd Rejonowy uznał go już za bezzasadnie zatrzymanego. Zdaniem pełnomocnika Adama funkcjonariusze fabrykowali zarzuty stawiane aresztowanym. Otoczenie przez policjantów kordonem ludzi spokojnie powracających z demonstracji, które nie łamali prawa, oraz użycie wobec nich siły, było „absurdalne” i świadczyło o braku profesjonalizmu. Zdaniem obrońcy większość osób, które 16.05 wzięły udział w interwencji policji, nigdy nie powinny się w niej znaleźć. Dziś przeważnie poza jej szeregami, trafiły tu tylko dlatego, aby „odrobić wojsko”. W swym ostatnim słowie Adam również wniósł o uniewinnienie go. Według niego, podczas swych działań, policja wielokrotnie naruszyła kodeks karny: składając fałszywe dowody oraz zeznania obciążające oskarżonych, zatajając ich niewinność oraz zawiadamiając o przestępstwie, które nie zostało popełnione. Na zakończenie Adam podkreślił to, iż stanął w obronie osoby, która podczas zatrzymania była ciągnięta po bruku. Wobec jej krzywdy nie mógł pozostać obojętny. Mimo, iż przedstawił on film, dokumentujący niewinność aresztowanych, policjanci składali przeciwko nim fałszywe zeznania.

Sąd odroczył wydanie wyroku końcowego do 3 listopada br. Po rozpoznaniu sprawy postanowił on Adama uniewinnić, a kosztami jego sprawy w całości obciążyć Skarb Państwa. Podstawą oskarżenia warszawskiego anarchisty stały się jedynie zeznania policji. Przedłożonych przez nią filmów bądź w ogóle nie dawało się odtworzyć, bądź dokumentowały one zajścia przy ul. Miodowej, które nie były przedmiotem sprawy. Natomiast film przedstawiony jako dowód przez oskarżonego pokazał, iż poddał się on legitymowaniu, a potem stanął w obronie aktywistki ciągniętej do więźniarki. Popełnienia zarzucanego mu czynu „naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza” oraz „przeszkadzania mu w czynnościach służbowych” mógł dopuścić się ew. w stosunku do innych policjantów, a nie świadczącego przeciwko niemu Sz. P. Wykraczałoby to jednak poza akt oskarżenia skierowany przez prokuratora. Wedle informacji z 26 listopada 2008 roku, uzyskanej od samego Adama P. jego wyrok jeszcze się nie uprawomocnił. Prokuratura złożyła wniosek do sądu o jego pisemne uzasadnienie wyroku, co oczywiście nie przesądza jeszcze o wniesieniu przez nią ewentualnej apelacji. O tym, czy do niej dojdzie – poinformujemy.

ACK – Warszawa