Polska/Holandia: List od Radka
Informacje - Krajowe
wtorek, 16 kwietnia 2019 12:56
Kilka dni temu dostaliśmy w końcu list od Radka, w którym na ile to możliwe, opisuje sytuację w Holandii i sam protest.
Powodów do protestu było wiele. Oto najważniejsze z nich:
~ Po pierwsze odebranie podstawowych praw - prawo do poczucia bezpieczeństwa, prawo do pracy w odpowiednich warunkach, prawo do egzekwowania podstawowych zapisów umowy wiążącej z pracodawcą.
~ Mobbing, dyskryminacja polaków oraz innych imigrantów zarobkowych przez zakłady pracy.
~ Brak pomocy ze strony instytucji państwowych, policji itd.

Celem protestu było
~ Zwrócenie uwagi mediów oraz odpowiednich instytucji na sytuację imigrantów zarobkowych, którzy zmuszani są (z powodu swojej sytuacji życiowo-materialnej) do podjęcia niewolniczej pracy, są oszukiwani przez pośredników i pracodawców, są wyniszczani psychicznie i fizycznie.
~ Podkreślenie różnić społecznych jakie istnieją między imigrantami a lepiej sytuowanymi obywatelami Holandii. Różnice te są szczególnie widoczne na zakładach pracy, gdzie stosuje się podwójne standardy wobec "przyjezdnych" a wobec obywateli Holandii.
~ Zmuszenie odpowiednich instytucji do skontrolowania holenderskiego rynku pracy. Słowo "zmuszenie" zostało celowo użyte z uwagi na wyczerpanie wszystkich legalnych metod walki z bezprawiem, które mnie spotkało.

Pracodawcy w Holandii nagminnie łamią przepisy BHP w stosunku do imigrantów zarobkowych. Ludzie, którzy w trakcie pracy doznają uszczerbku na zdrowiu nie tylko nie otrzymują odszkodowań, ale często są zwalniani w trakcie rekonwalescencji. W Holandii stosuje się cały szereg mechanizmów, aby nie wypłacić odszkodowania pracownikowi. Natychmiast zwalnia się taką osobę z pracy, bez podania konkretnego powodu co oczywiście jest działaniem bezprawnym. Zaraz po tym wykwaterowuje się pracownika z tzw. lokacji, bardzo często przy użyciu policji. Pracownik w takiej sytuacji staje się bezdomny, traci środki do życia, a z powodu nieznajomości prawa i fatalnej sytuacji w jakiej się nagle znalazł traci możliwość zaskarżenia decyzji pracodawcy. Jeśli nawet uda mu się skierować sprawę do tamtejszej inspekcji pracy, instytucja nie podejmuje działań umarzając sprawę na wstępie.


Taka sytuacja jest najpowszechniejsza i przydarzyła się również i mi. W trakcie mojego pobytu na L4 pracodawca nielegalnie mnie zwolnił, a następnie wysłał do mojego mieszkania (za które płaciłem co tydzień 90 euro), dwóch pracowników biura pośrednictwa pracy. Pracę załatwiała mi agencja pracy E&A, natomiast pracodawcą był XPO LOGISTICS. Gdy dwaj mężczyźni przyszli do mojego mieszkania od razu siłą wtargnęli do mojego pokoju. Jeden z nich podawał się za właściciela lokalu jednak nie potrafił w żaden sposób tego potwierdzić. Mężczyźni zaczęli mi grozić, że natychmiast mam opuścić lokację. Gdy na miejsce przyjechała wezwana policja, nie tylko nie chciała spisać uczciwego raportu, ale wręcz zastraszała mnie mówiąc, że jeśli nie opuszczę lokalu nie będzie dla nich problemem znalezienie przy mnie twardych narkotyków.


Po tej sytuacji zdecydowałem się skorzystać z pomocy prawników. zwróciłem się do bezpłatnego biura porad prawnych Juridisch Loket. Prawnicy z Biura nie chcieli mi pomóc powiedzieli, że problem pomiędzy pracodawcą a mną powinniśmy rozwiązać sami. Napisałem również list do ambasady. Zwróciłem uwagę na wszystkie problemy, napisałem o dyskryminacji polaków, o nierozliczanych nadgodzinach, mobbingu, braku przepisów bhp, zastraszanie itd. Nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.
Zgłaszałem zagrożenia życia i zdrowia do odpowiednich organów. Nikt nie reagował. W okresie kiedy pracowałem doszło do dwóch przypadków uszkodzenia kręgosłupa, do złamania biodra, nogi i wielu innych poważnych kontuzji. W tej samej firmie, na innym magazynie, miał miejsce wypadek śmiertelny. Mimo realnego zagrożenia nikt nie przeprowadził inspekcji, natomiast na mój protest, który tylko pozornie stanowił zagrożenie - ale nie dla szarej masy tylko do lepiej sytuowanych elit, zareagowano natychmiast wysyłając policję, straż pożarną, grupę antyterrorystów.

Mimo że nikomu nic się nie stało, od 6 miesięcy przebywam w więzieniu i grozi mi 12 lat więzienia, mój pracodawca nigdy nie został pociągnięty do jakiejkolwiek odpowiedzialności....

Dziękuję Wam wszystkim za okazaną solidarność.

Radek


Źródło: Federacja Anarchistyczna sekcja Śląsk