Wiedeń: Dwóch kurdyjskich aktywistów rozpoczęło strajk głodowy
Informacje - Zagraniczne
poniedziałek, 04 lutego 2019 13:10

W piątek 1 lutego społeczność kurdyjska w Austrii zebrała się na dworcu kolejowym Westbahnhof i przyłączyła do marszu zorganizowanego przez Kurdyjskie Centrum Społeczeństwa Demokratycznego.

Demonstranci skandowali m.in.: "Niech żyje lider Apo", "Wolność dla więźniów politycznych". Następnie dwóch kurdyjskich działaczy, Şivan Ağaoğlu i Sultan Yigit, ogłosiło początek ich strajku głodowego, na który zdecydowali się, by zaprotestować przeciwko izolacji Abdullaha Ocalana oraz innych więzionych, na przykład Leyli Guven. Sivan i Sultan chcą też zwrócić uwagę Europy na agresję turecką wobec Kurdów i brak wsparcia dla ich walki z tzw. Państwem Islamskim.

Przyjaciółka Sivana napisała tekst o jego działalności i represjach, które spotkały go w przeszłości i spotykają nadal. Wraz z nią apelujemy o Wasze zainteresowanie losem Sivana i Sultana oraz wszystkich osób walczących o wolność w Rożawie, represjonowanych, odbywających karę więzienia, torturowanych, zabijanych z powodu swoich przekonań i prowadzonej walki.

 

Solidarność naszą bronią!


Oddajemy głos Annie:


'Nie jesteśmy panami naszego życia, jesteśmy połączeni z innymi w przeszłości, jak i w teraźniejszości. A za każdym razem, gdy popełniamy przestępstwo lub akt dobroci kształtujemy naszą przyszłość.'

 To proste, prawdziwe stwierdzenie wyrażone przez jedną z postaci zapadającego w pamięć filmu „Atlas Chmur” może być odpowiedzią na wiele dylematów moralnych, bo czy nie jest faktem to, że człowiek jest skłonny do zapominania o tym, jak ważna jest odpowiedzialność? Za każdym razem, gdy podejmujemy decyzję bazującą na naszej ocenie moralnej lub etycznej problemu, powinniśmy brać pod uwagę ewentualne konsekwencje czekające innych i podjąć rozsądną, altruistyczną decyzję.

Ludzie z opętanego wojną Bliskiego Wschodu muszą częściej niż Europejczycy, biorąc pod uwagę pewnego rodzaju stabilność odczuwalną w Europie, stawać naprzeciw pytań i wyborów, od których zależeć może życie lub śmierć. Pomimo ech wojen w Syrii i tych z globalnym terroryzmem, odciskających swoje piętno na Europejczykach, niewielu postanowiło przyjść z pomocą obywatelom prześladowanym, zabijanym i głodującym w Syrii.

Sivan Agaolglu jest jednym z tych, którzy stanęli na wysokości zadania i przyłączyli się do YPG, Ludowej Jednostki Ochronnej (People's Protection Unit), w której skład osobowy wchodzą głównie osoby pochodzenia kurdyjskiego, ale też wolontariusze z całego świata. Sivan wziął udział w ich walce z terroryzmem, jednym z największych zagrożeń naszych czasów, poświęcając swoją młodość, aby nieść pomoc niewinnym ofiarom tej okropnej przemocy. W przeciwieństwie do tych, którzy trwają w milczeniu lub też decydują się na niezauważanie problemu, w strachu przed zostaniem skrzywdzonym w walce z tym złem, Sivan podjął działania, jak wcześniej wielokrotnie w kraju swojego pochodzenia, Turcji.

Sivan wyrażał swoją miłość do ludzkości i praw człowieka już od bardzo wczesnego etapu życia,   w 2007 r. stał się aktywnym członkiem Ludowej Partii Demokratycznej (HPD), która jest pro-mniejszościową partią turecką. W 2009 r. był aresztowany przez turecką policję, następnie był torturowany i uwięziony z powodu nieprawdziwych zarzutów bycia członkiem PKK. Mimo braku dowodów na jego rzekomą współpracę z PKK, spędził w więzieniu 4 lata. Czytał w tym czasie książki oczekując na kolejny punkt przełomowy swojego życia. W 2014 r. został wypuszczony z więzienia. Dołączył do YPG w Syrii, obok tureckiej granicy i pozostał ze swoją grupą do czasu, aż dowódca zdecydował o zakończeniu misji Sivan'a w Turcji.

Mimo, że Sivan nigdy nie walczył przeciwko państwu tureckiemu, znów zagroziły mu tortury, więzienie i śmierć w tym kraju z powodów politycznych i członkostwa oraz aktywnego udziału w walkach w YPG. Ten los spotkał już jego matkę, uwięzioną za członkostwo w HDP i jego brata, zamordowanego przez rząd. Cała rodzina była prześladowana za poglądy polityczne i wciąż pozostaje pod silnym naciskiem ze strony rządu Turcji. Z tego właśnie powodu, zagrożony przez państwo Tureckie uniemożliwiające mu normalne życie, Sivan zdecydował się na opuszczenie Turcji i poszukiwanie azylu w Europie, w której, jak wierzył, panuje praworządność i demokracja.

Mimo przekonań Sivan'a o europejskiej sprawiedliwości, państwo Austriackie odmówiło mu azylu. Jako powód sąd podał walkę w YPG, mimo że, to właśnie oni odnoszą największe sukcesy w zwalczaniu terroryzmu w Syrii. Co więcej, to właśnie YPG odzyskało ziemie syryjskie z rąk potężnej i niezwykle niebezpiecznej organizacji terrorystycznej, której brutalne ataki przyniosły tak wiele cierpienia na całym świecie.

Czy powinniśmy pozwalać społeczności europejskiej na popełnianie „zła bezczynności”, zjawiska dobrze wytłumaczonego w słynnej książce „Efekt Lucyfera – Jak dobrzy ludzie stają się złymi” autorstwa Philp'a Zimbardo? Czy możemy zostawić ludzi, którzy poświęcili swój komfort, zdrowie czy radość młodości, którzy ryzykowali swoje życie, aby chronić niewinnych i utworzyli z siebie tarczę dla Europy i zatrzymali terroryzm przed rozprzestrzenianiem się? Nasze milczenie oznacza redukowanie wartości tego poświęcenia przez odrzucanie pomocy tym bojownikom o wolność

Jeśli wciąż rozumiemy znaczenie europejskich wartości, takich jak wolność, równość, prawda czy piękno, to właśnie teraz jest czas, aby pomóc Sivia'owi i innym szukającym w Europie schronienia przed prześladowaniami, które są skutkami ich honorowego boju. Nie możemy pozwolić na to, aby nasze rządy umniejszały tę walkę o ludzkość. Poniekąd jesteśmy wszyscy połączeni i odpowiedzialni za kolejne pokolenia. Niech nie zastanawiają się, co robiliśmy, gdzie byliśmy, gdy nadszedł czas aby zażądać sprawiedliwości dla bojowników o wolność. To czas, aby pokazać rządowi Austrii, że Sivan' owi należy się szacunek i możliwość rozpoczęcia nowego życia w naszym społeczeństwie, które mu tak wiele zawdzięcza.

„Nie pozwólcie mi wyczekiwać ratunku w niepewności, lecz dajcie mi nadzieję na cierpliwość do odzyskania wolności” Ci, którzy zrozumieli znaczenie słów Rabindranath'a Tagore, dołączyli do bojowników o wolność w pewnym punkcie swojego życia, ci dzielni ludzie też potrzebują pomocy. Pomóżcie nam apelować do wszystkich organizacji pracujących na rzecz prawa człowieka o zauważenie, że ci ludzie zasługują na swoje miejsce w Europie.


Anna Sukniewicz