Raport dot. wybranych spraw i przypadków represji wobec ruchu w 2016r.
Publicystyka - Krajowa
czwartek, 22 czerwca 2017 10:45

Władza zawsze stara się kryminalizować społeczny opór, pokazując swoją bezsilność za pomocą różnego typu represji. Dosięgają one nie tylko ruchu anarchistycznego, ale wszystkich tych, którzy ośmielają się nie zgadzać z poczynaniami włodarzy miast, organów ścigania, czy czyścicieli kamienic.

Najpopularniejsze w ostatnim czasie paragrafy to: zakłócanie miru domowego, naruszanie nietykalności policjanta, stawianie biernego lub czynnego oporu, a także przewodzenie nielegalnemu zgromadzeniu. Nawet najmniejsze pikiety są obstawiane przez policyjnych tajniaków, nagrywane i fotografowane na użytek aparatu opresji. Następnie działacze są nachodzeni w domach, wypytuje się o nich ich rodzinę i sąsiadów. Normą stało się zastraszanie oskarżonych i świadków podczas przesłuchań, utrudnianie kontaktu z adwokatem i rodziną osoby zatrzymanej, a także potajemne nagrywanie zeznań. Zdarza się również, iż zatrzymany zostaje celowo wprowadzony w błąd (np. przy korzystaniu z prawa do odmowy składania zeznań podczas przesłuchań).

Kolejnym krokiem są rozprawy sądowe. Sale, w których odbywają się procesy anarchistów,są obstawiane dużymi siłami policji, a publiczność przychodząca na rozprawy jest spisywana przez policjantów. Wszyscy są dwukrotnie poddawani wnikliwym kontrolom osobistym: po wejściu do budynku sądu i przed wejściem na salę rozpraw. Następnie wielokrotnie poddaje się przybyłych kontroli z użyciem wykrywacza metali, przeszukuje się ich torby i plecaki.

Wszyscy liczymy się z możliwością podsłuchiwania naszych rozmów telefonicznych
i  spotkań naszych grup. Doskonale też zdajemy sobie sprawę z tego, że władze gromadzą wszelkie dane dotyczące ruchu anarchistycznego i jego poszczególnych uczestników. Wszystkie te zabiegi wraz z większymi uprawnieniami służb, wprowadzonymi przez tzw. ustawę inwigilacyjną
i antyterrorystyczną, nie zdołają odwieść anarchistów od podejmowanych przez nich działań.

Poniżej prezentujemy raport Anarchistycznego Czarnego Krzyża dotyczący wybranych spraw i przypadków represji wobec ruchu anarchistycznego w 2016 roku. Zaglądajcie też na naszą stronę (www.ack.most.org.pl), gdzie znajdziecie więcej informacji oraz kontakty do grup ACK w Polsce, zapraszamy również na fanpage'a ACK na Facebooku.

POZNAŃ

27.04.2016 r. Do więzienia na okres 3 miesięcy trafił Łukasz Bukowski, uczestnik poznańskiej Federacji Anarchistycznej. Wcześniej został oskarżony i skazany za naruszenie nietykalności cielesnej policjanta. Zaczęło się od blokady eksmisji Katarzyny i Ryszarda Jenczów z kamienicy przy ulicy Dąbrowskiego w Poznaniu. W trakcie blokady zatrzymano trzy osoby, w tym Łukasza Bukowskiego. W proteście przeciwko polityce eksmisyjnej i postępowaniu policji odmówił on jednak poddania się karze grzywny, która została zamieniona na przymusową pracę, a ostatecznie na pozbawienie wolności. Na wezwanie policji anarchista udał się do aresztu przy ulicy Młyńskiej, gdzie został osadzony.

Łukasz Bukowski chciał w ten sposób zwrócić uwagę na wciąż odbywające się wysiedlenia i brutalne eksmisje, do których dochodzi zarówno w Poznaniu, jak i w całym kraju. Odmówił zapłacenia grzywny, uznając, że broniąc eksmitowanych, postąpił słusznie. Wskazał też w ten sposób na nierówne i niesprawiedliwe traktowanie lokatorów oraz na represjonowanie wszystkich tych, którzy stają w obronie praw lokatorskich. Łukasz utrzymuje, że zarzuty naruszania nietykalności policjanta są niesłuszne, a jego ukaranie było formą odwetu za podjęty opór społeczny. Przypomnijmy, że policja w związku z opisywaną blokadą eksmisji postawiła przed sądem jeszcze dwie inne osoby, zarzucając im przewodzenie nielegalnemu zgromadzeniu. Ostatecznie zostały one uniewinnione.

07.05.2016 r. – Tuż po zakończeniu manifestacji solidarnościowej z Łukaszem Bukowskim, gdy jej uczestnicy zaczęli się rozchodzić, grupa aktywistów została zaatakowana (u zbiegu ul. Pułaskiego i al. Wielkopolskiej) przez nieumundurowanych funkcjonariuszy policji. Szarpali oni uczestników pikiety, a jednego z nich próbowali wciągnąć do samochodu, z którego wcześniej wysiedli zatrzymawszy go w poprzek drogi. Do samego końca nie ujawnili swojej prawdziwej tożsamości. Po kilku minutach nadjechały cztery policyjne radiowozy z funkcjonariuszami prewencji w pełnym rynsztunku. „Tajniacy” wskazywali im osoby, które mieli zatrzymać. Dopiero w tym momencie aktywiści zorientowali się, że mieli do czynienia z policjantami. Zatrzymano 3 osoby.

W geście solidarności grupa ok. 100 aktywistów udała się na komisariat przy al. Marcinkowskiego, gdzie przetrzymywano działaczy. Pod komisariatem odbyła się pikieta solidarnościowa. Część osób protestowała wewnątrz budynku skandując „Uwolnić zatrzymanych!” i usiłując wejść w głąb komisariatu, gdzie przebywali aktywiści. Doszło do niewielkich przepychanek z funkcjonariuszami obecnymi w budynku komisariatu. Na miejscu pojawiły się oddziały prewencji, które zaczęły zbierać się w pobliżu komendy, ale ostatecznie nie interweniowały.

W następstwie pikiety policja zatrzymała też autobus z warszawskimi aktywistami, którzy przyjechali do Poznania. Policjanci chcieli wylegitymować jednego z nich, pod zarzutem zniszczenia elewacji komisariatu. Na miejsce interwencji dotarli poznańscy anarchiści i solidarnie stanęli w obronie przetrzymywanych kolegów i koleżanek. Po kilkunastu minutach przepychanek z policją autokar odjechał bez przeszkód. Rzecznik policji przyznał później, że żadna elewacja nie została uszkodzona.

Wieczorem wszyscy zatrzymani opuścili komisariat. Dwóm osobom postawiono ostatecznie zarzut o przestępstwo z art. 224 § 2 k.k. (kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego albo osoby do pomocy mu przybranej do przedsięwzięcia lub zaniechania prawnej czynności służbowej podlega karze pozbawienia wolności do lat 3),
a jednej osobie zarzut z art. 288 § 1 k.k. (Kto cudzą rzecz niszczy, uszkadza lub czyni niezdatną do użytku, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5). W lutym 2017 r. postawiono oskarżonym zarzuty. Termin pierwszej rozprawy nie został jeszcze ustalony.

03.12.2016 r. – Około 10 tysięcy osób protestowało na Placu Adama Mickiewicza przeciwko pomysłom zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych. Po zakończeniu oficjalnej części manifestacji spora część zgromadzonych osób, pod hasłami: „Jesteśmy wkurwione, idziemy pod PiS” oraz ze słowami przyśpiewki: „Szydło, niestety, twój rząd obalą kobiety” wyruszyły pod biuro partii rządzącej na ulicę Św. Marcin. Pod samym biurem, przy nieustającym wznoszeniu haseł: „Solidarność naszą bronią” i „To jest strajk ostrzegawczy”, doszło do drobnych przepychanek z policją, która pilnowała wejścia do biura partii. W wyniku interwencji funkcjonariuszy zatrzymano trzy osoby. W stronę szpaleru policyjnego poleciały race i petardy. Przez długi czas protestujący nie dopuszczali do odjechania samochodu z zatrzymanymi, skandując: „Solidarność naszą bronią” i „Uwolnić zatrzymanych”. Po około pół godziny manifestujący, wołając: „Jeszcze tu wrócimy”, skierowali się w stronę Placu Wolności, gdzie protest dobiegł końca. Grupa około 200 osób udała się natomiast pod komisariat na al. Marcinkowskiego, gdzie zorganizowano spontaniczną pikietę domagając się wypuszczenia zatrzymanych.

Aktywistów przetrzymywano 24 godz. w policyjnej izbie zatrzymań. Jeden z nich był skuty kajdankami przez 7 godzin. Policja zabezpieczyła materiał dowodowy w postaci wymazów z dłoni, twarzy i włosów zatrzymanych. Zabrano im też do badania przedmioty osobiste; czapki i kurtki. Zdjęto odciski palców, a w trakcie oględzin miejsca zatrzymania zabezpieczono petardy hukowe
i dymne. Ostatecznie całą trójkę oskarżono z art. 222 § 1 k.k. (Kto narusza nietykalność cielesną funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej podczas lub w związku
z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3
).

Oskarżeni złożyli skargi na zatrzymanie. Odbyły się w tej sprawie 3 posiedzenia sądu. 16.01.17 r. zapadł wyrok, zgodnie z którym zatrzymanie było legalne, zasadne i prawidłowe. W uzasadnieniu sąd stwierdził m.in., iż „istniała obawa ucieczki skarżących i że oskarżeni byli agresywni, próbowali przeciwstawić się zatrzymaniu, a zgromadzony na ulicy tłum usiłował nie dopuścić do zatrzymania skarżących, napierając na kordon policji i blokując m.in. wyjazd radiowozu, w którym znajdowali się zatrzymani. W tej sytuacji realna była obawa ucieczki skarżących – wmieszania się ich ponownie w tłum demonstrantów i oddalenie się z miejsca zdarzenia”. Policjanci zeznali podczas rozprawy, że poinformowali oskarżonych o przyczynach zatrzymania i przysługujących im prawach bezpośrednio po zatrzymaniu na ulicy. Skarżący odwołali się od tegoż postanowienia. Sprawa jest w toku.

W 2016 roku – Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów i Federacji Anarchistycznej Poznań, zdołało udaremnić 12 eksmisji. Pięć z nich zostało zablokowanych w sposób bezpośredni.
W jednym przypadku poniesiono porażkę. Z powodu blokady przy ul. Wolsztyńskiej i Krzyżowej zostały wniesione doniesienia na aktywistów i aktywistki. W pierwszym przypadku przez właściciela, który oskarża blokujących o naruszenie miru, w drugim –  pani komornik poskarżyła się policji, że stosowano wobec niej groźby. Trwają przesłuchania świadków, łącznie może to dotyczyć nawet kilkunastu osób. Nie spodziewamy się, aby sprawy skończyły się w sądzie, choć nie można tego wykluczyć.

Sprawy rozpoczęte we wcześniejszych latach

* Poznański aktywista został zatrzymany 20.03.2014 podczas incydentu na demonstracji, w trakcie licytacji skłotu Od:zysk. Po kilku godzinach spędzonych na komisariacie postawiono mu zarzut z art. 224 § 2 k.k. (dotyczy tosowania gróźb i przemocy w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego albo osoby do pomocy mu przybranej do przedsięwzięcia lub zaniechania prawnej czynności służbowej). Po procesie przedłużającym się z powodu niekompetencji sędzi, na podstawie dwóch niespójnych zeznań funkcjonariuszy policji, w kwietniu 2015 poznański aktywista został uznany winnym i skazany na pół roku ograniczenia wolności oraz prace społeczne. Zanim wyrok się uprawomocnił złożono apelację, która została rozpatrzona pozytywnie i sprawa wróciła do ponownego rozpoznania w sądzie pierwszej instancji. Ostatecznie, uwzględniając dodatkowe materiały dowodowe, aktywista został oczyszczony z zarzutów w marcu 2016 roku.

* W 2016r. zakończyła się sprawa o wydarzenie z marca 2015 r. Dchodziło o akcję nagłaśniającą przypadki przemocy policyjnej i policyjnych morderstw, która odbyła się pod komisariatem policji przy al. Marcinkowskiego.  Aktywiście postawiono zarzuty z art. 52a k.w. (kto publicznie nawołuje do popełnienia przestępstwa, w tym i przestępstwa skarbowego lub je pochwala podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny). Najpierw otrzymał on wyrok nakazowy w postaci grzywny i prac społecznych, od którego się odwołał. W wyniku postępowania sąd uznał, że „obwiniony publicznie, bowiem w miejscu ogólnie dostępnym dla bliżej nieokreślonej liczby ludzi tj. przed budynkiem komisariatu policji, poprzez trzymanie transparentu z hasłem  »Niech płoną znicze i komisariaty« nawoływał do popełnienia przestępstwa (zniszczenia mienia), a zasięg czynu nie był znaczny”. Zeznawali policjanci, biegły językoznawca i świadkowie obrony. We wrześniu sąd wymierzył oskarżonemu karę grzywny w wysokości 300 zł. Aktywista odwołał się od wyroku, który w grudniu 2016r. został jednak podtrzymany.

WARSZAWA

„Trójka” z Warszawy. Początek

23.05.2016 r. – Policja aresztowała w Warszawie trzech anarchistów. Zostali oskarżeni o posiadanie materiałów wybuchowych oraz usiłowanie ich użycia – podpalenie radiowozu. Chociaż podpalenie de facto nie miało miejsca, przez media i policję nazwani zostali terrorystami. Groziło im
od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. 24 maja odbyły się pierwsze przesłuchania zatrzymanych
w Prokuraturze Okręgowej.

Na ich ciałach dostrzegalne były ślady tortur. Jeden z zatrzymanych był pobity tak silnie, że policja przekazując zdjęcia mediom wybrała wyłącznie te, na których stoi tyłem do obiektywu. 25 maja w Sądzie Rejonowym zapadła decyzja o ich zatrzymaniu w areszcie śledczym na 3 miesiące. Kilka dni później sprawę przejął Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Wszyscy trzej zakwalifikowani zostali jako tak zwane “enki”, czyli więźniowie szczególnie niebezpieczni. Przez pierwszy tydzień aresztu żaden z nich nie miał dostępu do prawnika. Pierwszy z nich opuścił areszt 16 września, kolejni – 3 dni później, po wpłaceniu kaucji w wysokości 60 tys. zł.

16 stycznia 2017 r., w prokuraturze krajowej w Warszawie, odbyło się ponowne przesłuchanie trójki podejrzanych. Każda z osób została poinformowana o zmianie zarzutów. Obecnie mierzą się z zarzutami próby zniszczenia mienia, za co grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat za kratkami. Wobec dwóch z zatrzymanych złagodzone zostały środki dozoru policyjnego. Zamiast codziennie, muszą się teraz zgłaszać na policję raz w tygodniu. Zatrzymani wnioskowali także o złagodzenie pozostałych środków warunkowego zwolnienia, takich jak zakaz kontaktowania się między sobą oraz innymi osobami powiązanymi ze sprawą (sąd nigdy nie sprecyzował co znaczy zwrot „osoby związane ze sprawą”), zakaz zmiany zamieszkania oraz opuszczenia kraju.

Zmiana zarzutów nastąpiła w efekcie kolejnej (czwartej już) ekspertyzy domniemanych ładunków wybuchowych. Piętnastostronicowy dokument nie tylko bezsprzecznie udowadnia, że zarzuty stawiane trójce anarchistów były niesłuszne, ale także obala tezy poprzednich ekspertyz wykonanych przez policję. „Eksperci” powołani przez naszych wspaniałych stróżów prawa dowodzili między innymi, że trójka zatrzymanych chciała doprowadzić do wybuchu gazu znajdującego się w… zbiornikach podłączonych do poduszek powietrznych radiowozów. Rzecz w tym, że system poduszek nie zawiera żadnych zbiorników z gazem, gdyż zasada działania takich poduszek polega na wypełnieniu poduszki podczas zdarzenia gazami powstającymi ze spalania stałego materiału pirotechnicznego. Obalone zostały także tezy o możliwości wybuchu paliwa w bakach czy zapalenia się pobliskich budynków.

Przypomnijmy, że to właśnie pierwsza ekspertyza z 25 maja, popełniona przez policyjnego „eksperta” była głównym powodem zatrzymania trójki anarchistów w areszcie, a następnie przetrzymywania ich w izolatkach dla niebezpiecznych więźniów przez kolejne 4 miesiące. Pewnie na próżno czekałybyśmy na moment, w którym media głównego nurtu opiszą spektakularną pomyłkę (albo prowokację) policji i zaczną domagać się ukarania winnych, albo chociaż odebrania policjantom nagród, które dostali za zatrzymanie „terrorystów”, więc dalej bierzmy sprawy w swoje ręce.

„Trójka” z Warszawy. Sprawa przeciwko policji

12.01.2017 r. –  Odbyło się kolejne posiedzenie sądu w sprawie pobicia jednego z trójki anarchistów w czasie zatrzymania 23 maja 2016 r. Posiedzenie odbyło się w ramach apelacji od umorzenia śledztwa w tej sprawie.

Zaplanowana na ten dzień pikieta pod sądem zgromadziła 30 osób. W czasie pikiety trzymałyśmy baner z napisem „Policja ma krew na rękach” i transparenty
z wizerunkiem kagańca, których sensu nie trzeba chyba tłumaczyć. Odczytany został opis zatrzymania drugiego z trzech zatrzymanych, który także był bity i torturowany przez policję po aresztowaniu. Rozdano ulotki. Po zakończeniu pikiety większość osób weszła do budynku sądu, a ponieważ sala rozpraw była zbyt mała, by pomieścić wszystkich zainteresowanych, część osób musiała zostać na korytarzu. Sędzia zauważył zainteresowanie publiczności, kilkukrotnie zwracając się do niej. Fakt, że było więcej osób niż mogło się pomieścić na sali, nie pozostaje bez znaczenia.

To, że prokuratura z urzędu, czyli sama, zajęła się sprawą jest wyjątkowe, podobnie jak to, że odwołanie od umorzenia postępowania nie zakończyło się na pierwszym posiedzeniu. Być może z powodu powiązania pobicia z samym aresztowaniem, które – jak ostatecznie udowodniło niedawne obniżenie zarzutów – było polityczną i medialna manipulacją, będziemy w stanie pokazać chociaż mały fragment tego systemu.

Blokada konferencji korporacji wydobywczych

Po pierwszych protestach rolników na Zamojszczyźnie przeciw korporacji Chevron, w listopadzie 2011 r., grupa 11 osób skutecznie zablokowała otwarcie światowej konferencji korporacji wydobywczych, „Shale Gas World Europe” w hotelu Intercontinental w Warszawie. Zebrali się tam przedstawiciele firm odpowiedzialnych za największe na świecie tragedie społeczne i ekologiczne – katastrofę w Bhopalu, zabójstwo działacza Kena Saro-Wiwy, niszczenie dowodów ws. katastrofy w Zatoce Meksykańskiej, w końcu – ukrywanie danych o szkodliwych efektach wydobycia gazu łupkowego. W trakcie konferencji elity korporacyjne omawiały przyszłość wydobycia gazu, nie bacząc na głos strony społecznej. Wyraziliśmy wobec tego sprzeciw, który został spacyfikowany przez policję.

W wyniku blokady konferencji 12 osób usłyszały zarzut z paragrafu 193 k.k. (naruszenie miru domowego). Wiosną 2012 r. postępowanie zostało warunkowo umorzone ze względu na niską szkodliwość społeczną czynu, przy czym nie było wątpliwości co do tego, że czyn został popełniony. Oskarżeni odwołali się od wyroku i sprawa wróciła do sądu. W 2014 r. sąd, po zgromadzeniu materiałów dowodowych, uniewinnił oskarżonych. Od tego wyroku odwołała się jednak prokuratura i sprawa wróciła ponownie do sądu pierwszej instancji. 31 marca 2016 r. został ogłoszony wyrok skazujący. Wniesiona zaraz potem apelacja została oddalona 8 listopada 2016 r. Wyrok skazujący z 31 marca 2016r. w postaci grzywny na łączną sumę 12,5 tys. zł uprawomocnił się.Eksmisja skłotu OdNowa

W 2016 r. zakończyły się sprawy 5 osób oskarżonych o naruszenie miru domowego. Wszyscy otrzymali karę 4 miesięcy prac społecznych. Szósta osoba oskarżona o przeszkadzanie funkcjonariuszowi w wykonywaniu czynności służbowych (art. 224 § 2 k.k.), uniknęła kary pozbawienia wolności na podstawie art. 58 k.k. Wszyscy się odwołali. W czerwcu 2016 sąd drugiej instancji potwierdził jednak powyższy wyrok.

Demonstracja przeciwko policyjnej przemocy

W marcu 2015 r. po demonstracji przeciwko przemocy policyjnej (po zamordowaniu przez policjanta 19-latka z Legionowa) wytoczono sprawy sądowe 18 osobom. Obwiniono ich o utrudnianie ruchu ulicznego, niedostosowanie się do poleceń policji, nierozejście się na wezwanie policji, niewylegitymowanie się na żądanie policji oraz wykrzykiwanie nieobyczajnych haseł. Ostatecznie 3 osoby zostały uniewinnione, a 5 osób skazano na karę grzywny lub prac społecznych zamienionych na grzywnę. Przeciwko 10 aktywistom wciąż toczy się postępowanie. W 2015 r. ABW wystąpiło do sądu z wnioskiem o udostępnienie danych osobowych obwinionych.

Graffiti antynacjonalistyczne

W 2016 r. zakończyła się sprawa z 2015 r., w której 2 osoby oskarżono o niszczenie mienia.  Zostały one skazane na grzywnę w wysokości 800 zł i prace społeczne.

KRAKÓW

Terroryzm z Facebooka

W odpowiedzi na ewidentną prowokację policji, w wyniku której zatrzymano w Warszawie 3 anarchistów, jeden z krakowskich aktywistów założył na Facebooku wydarzenie „Strzeżcie się. Mamy po 2 butelki i karton”, mające na celu wykazanie absurdalności zarzutów wobec „Trójki z Warszawy” i edukację ws. planowanej ustawy antyterrorystycznej.

Dwa dni później, w sobotę 28 maja około godziny 9.30, czterech nieumundurowanych funkcjonariuszy policji przeszukało dom anarchisty. Przeszukanie było pobieżne, objęło mieszkanie i piwnicę, pominęło mieszkanie rodziców i strych. Aktywiście zabrano telefon i komputer, wystraszono żonę i starszą córkę. Policjanci powiedzieli, że w związku z ww. wydarzeniem na Facebooku, aktywista jest osobą podejrzewaną o rozpowszechnianie treści mogących ułatwić popełnienie przestępstwa o charakterze terrorystycznym w zamiarze, aby przestępstwo takie zostało popełnione – przestępstwo z art. 255a k.k., zagrożone więzieniem od 3 miesięcy do 5 lat. Chodziło o umieszczenie w wydarzeniu zdjęcia rzekomej bomby z Warszawy, tego samego, które podała do publicznej wiadomości służba prasowa policji.

W poniedziałek aktywista został przesłuchany w charakterze świadka. Wyjaśnił policjantom znaczenie ironii (korzystając także ze Słownika terminów literackich) i zapewnił, że nie było jego zamiarem sianie niepokoju. Policjanci byli przepraszający, mówili, że wykonują tylko polecenia, sugerowali, że całą akcję zleciła im Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, przyznawali, że sami widzą bezsens podejrzewania anarchisty o przestępstwo. Aktywista złożył zażalenie na czynność przeszukania i zatrzymania swoich rzeczy, podnosząc, że nie zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa. Sąd nie uwzględnił zażalenia, przyznając, że to podejrzenie jednak zachodzi.

Latem policja przesłuchała żonę aktywisty. W lipcu, po ok. 3 miesiącach, zwrócono mu zabrane sprzęty. W telefonie pozostawiono zainstalowaną aplikację „ME! Forensic Connector”, karta SD
z telefonu przestała działać.

Przez cały ten czas aktywiście nie postawiono żadnego zarzutu. Oznacza to, że organy ścigania nie stwierdziły przestępstwa. Aktywista, nie będąc podejrzanym, nie ma on wglądu w akta sprawy, nie wie nawet, czy sprawa została umorzona.

Szablon z Jolą Brzeską

2 osoby zostały skazane na karę grzywny za niszczenie mienia – umieszczenie na murze graffiti upamiętniającego Jolantę Brzeską. Na początku prokuratura szukała śladów zorganizowanej grupy przestępczej z uwagi na to, iż szablon Joli Brzeskiej pojawił się zarówno  w Warszawie, jak i w Krakowie.Białystok. Zamalowanie nacjonalistycznego muralu

2 osoby zostały oskarżone o niszczenie mienia. Sprawa jest w toku.

Inwigilacja środowiska anarchistycznego przez służby

* W 2016 r. antyfaszystka z Warszawy była wielokrotnie nachodzona przez agentów ABW i namawiana do współpracy ze służbami. Agenci skontaktowali się również z jej byłymi partnerami, także ich próbując zmusić do udzielania informacji na temat warszawskiego ruchu antyfaszystowskiego.

* W maju 2016 r. podczas konferencji prasowej po aresztowaniu trójki warszawskich anarchistów policja przyznała, że wiedziała o planowanej akcji ze źródeł technicznych lub osobowych. Przyznała też, że inwigiluje ruch anarchistyczny od ponad roku.

* W maju i czerwcu ABW wypytywała o osoby, które kilka miesięcy wcześniej przebywały
w Grecji. W sierpniu osoba o podwójnym obywatelstwie (francuskim i włoskim), która od kilku miesięcy przebywała w Polsce i posiadała luźny kontakt z warszawskim ruchem, została zaproszona do siedziby ABW. Podczas rozmowy agenci próbowali zmusić ją do opuszczenia Polski w ciągu miesiąca. Jako powód podawali jej „podejrzane kontakty i niewiadomy sposób utrzymywania się”. Próbowali zmusić ją do podpisania dokumentu w języku polskim, którego nie była w stanie zrozumieć. Podczas kolejnego spotkania osobie tej towarzyszył prawnik. Wtedy też tajemniczy dokument zaginął i nie pojawił się już nigdy więcej. Po interwencji prawnika agenci „odpuścili” sprawę, zaznaczając jednak, że dalej będą obserwować tę osobę i doprowadzą do jej deportacji, jeśli powinie jej się noga. W wyniku działań ABW wskazana osoba straciła pracę.

* Ameer Alkhawlany, doktorant biologii na UJ pochodzenia irakijskiego, był kilkakrotnie odwiedzany przez ABW i nakłaniany do współpracy – zdobywania i udzielania informacji na temat krakowskiej społeczności muzułmańskiej. Kiedy odmówił, ABW postanowiła go deportować. Ameer do dzisiaj przebywa w zamkniętym ośrodku dla cudzoziemców, za który musi płacić. Ani on, ani jego prawnik nie mają dostępu do akt sprawy. Sąd wydał nakaz zatrzymania Ameera w ośrodku na podstawie swojej intuicji, ponieważ zgodnie z ustawą antyterrorystyczną, ABW miało pełne prawo do całkowitego utajnienia danych.

* W okolicach 11.11.2016 r. ABW nachodziła rodzinę antyfaszystki na Lubelszczyźnie, wypytując o miejsce jej pobytu.

* Tuż przed świętami Bożego Narodzenia agenci ABW kilka dni obserwowali dom jednej ze śląskich aktywistek. Nachodzili jej rodzinę, wydzwaniali pod prywatne numery, prosili
o informację, kiedy wspomniana osoba wróci do domu. Jak tłumaczyli: „Chcieli zadać jej kilka pytań”. Do rozmowy nigdy nie doszło.

INNE REPRESJE

Kolektyw ROD

W okresie od 25 maja do lipca, policja kilkanaście razy wtargnęła na teren zajmowany przez Kolektyw ROD (Radykalne Ogródki Działkowe) w Warszawie, podając różne przyczyny swojej obecności – m.in. poszukiwanie zaginionej kobiety oraz zagubionego sprzętu RTV/AGD. Podczas pierwszego wtargnięcia funkcjonariusze spisali dane osobowe przebywających w ROD osób, a podczas każdego kolejnego najścia, sprawdzali, która ze spisanych wcześniej osób nadal przebywa na terenie działek. Do chwili obecnej policja pojawia się w ROD przynajmniej raz w miesiącu.

Warszawa. Syrena/Przychodnia

* lipiec 2016 r. ( tuż przed szczytem NATO): policja próbowała wejść na teren Syreny, szuka osób odpowiedzialnych za baner „Wszyscy jesteśmy terroryst.k.ami”;

* lipiec (szczyt NATO): policja obserwowała Syrenę i Przychodnię przez całą dobę, legitymuje wszystkich przechodniów oraz zatrzymuje i przeszukuje samochód przypadkowej osoby. Powodem jest napis przeciwko szczytowi;

* wrzesień 2016 r. (weekend tuż przed wypuszczeniem warszawskiej trójki): dwóch tajniaków zostało zdekonspirowanych przy próbie wejścia na teren skłotu;

* grudzień 2016 r.: podczas słynnej już okupacji sejmu, policja cały czas kontrolowała teren wokół skłotów – spisywała osoby wchodzące i wychodzące, robiła fotografie samochodów.

Biała Podlaska. EŁ4

Nocą, 4 lipca 2016 r. wywieszono w mieście banery solidarnościowe z „warszawską trójką”. Następnego dnia o 4 rano policja wtargnęła na teren centrum społecznego.Akcje solidarnościowe

W 2016 r. na terenie całego kraju oraz za granicą odbyło się wiele akcji solidarnościowychz represjonowanymi aktywistami i aktywistkami. Część z nich dotyczyła „warszawskiej trójki” – powstało wiele banerów (m.in. w Warszawie, Lublinie, Krakowie, Atenach) oraz solidarnościowe graffiti. Organizowano stoiska pisania listów do zatrzymanych oraz distra i obiady benefitowe
w kilku miejscowościach, a także pikiety i demonstracje wspierające „trójkę”.

Pod Stadionem Narodowym w Warszawie wywieszono baner upamiętniający śmierć Maxwella Itoyi. W Warszawie, Krakowie oraz Bydgoszczy odbyły się pikiety solidarnościowe z Ameerem Alkhawlanym (po kilka razy w październiku, listopadzie i grudniu). We wrześniu pisaliśmy listy do Chelsea Manning, a w październiku warszawski ACK zorganizował Trzecie Dni Anty-Więzienne. Zorganizowano też wiele benefitowych imprez wspierających działalność ACK.Solidarność z Łukaszem – Eksmisje Stop!

Podczas odsiadki Łukasza Bukowskiego odbył się szereg akcji solidarnościowych w Polsce i za granicą. W Zabrzu, Katowicach, Bytomiu i Toruniu wywieszono banery solidarnościowe na wiaduktach. Poza poznańską demonstracją akcje odbyły się też w Bielsku, Wrocławiu i w Krakowie. W Łodzi nieznani sprawcy namalowali na jednym z miejskich komisariatów napis solidarnościowy. W Portugali w Lizbonie z Łukaszem solidaryzowała się „Habita” – organizacja wspierająca walki lokatorów. W Norwegia w Oslo zorganizowano benefit solidarnościowy. Solidarność wyrazili też aktywiści palestyńscy – podczas cotygodniowych demonstracji pod Ofer – więzieniem dla palestyńskich więźniów politycznych (Beituniya). Protest ten miał niecodzienny charakter, albowiem demonstranci wyrazili swoją solidarność z polskim więźniem sumienia, Łukaszem Bukowskim. W więzieniu Ofer znajduje się około 2700 więźniów politycznych (w tym 270 nieletnich). Niewielu ludzi jest w stanie pojąć sytuację więźniów sumienia tak dobrze, jak Palestyńczycy. Wojsko izraelskie jak zwykle użyło ostrej amunicji: granaty hukowe, metalowe
i gumowe kule, gaz łzawiący przeciw nieuzbrojonym demonstrantom. W godzinach wieczornych
w ramach „kary kolektywnej”, żołnierze najechali wioskę Beituniya, wystrzeliwując na ślepo zasobniki z gazem łzawiącym w rejonie ściśle zabudowanym.

ŚLĄSK

Grupa Czarne Szeregi

Grupa Czarne Szeregi zorganizowała akcję solidarnościową z czeskimi anarchistami zatrzymanymi w ramach operacji „Fenix”, jednocześnie wyrażając swoje poparcie dla walk
z aparatem opresji na wszelkich frontach – od związków zawodowych po akcje bezpośrednie. W ramach protestu anarchiści podpalili bank mieszczący się w centrum miasta.

9 stycznia odbyła się pikieta pod hasłem „Żadnej inwigilacji przez policję i służby specjalne”. W trakcie akcji przez megafon przemawiali niektórzy jej uczestnicy. Mimo obecności policji, w tym wielu tajniaków, pikieta spontanicznie przerodziła się w przemarsz ulicami Katowic. Jednak już na samym początku demonstracji policja otoczyła jej uczestników, wyrywając z tłumu jedną z osób – rzekomego organizatora. Osoby, które chciały powstrzymać policję i dowiedzieć się o sytuacji kolegi potraktowano gazem. Anarchistę przewieziono na komisariat, gdzie zagrożono mu kilkoma dniami aresztu. 19 lutego został wezwany w celu złożenia wyjaśnień – oskarżono go o przewodzenie nielegalnej demonstracji i postraszono 5000 zł grzywny lub miesiącem odsiadki.

W dniach18.01–24.01 zorganizowano „Tydzień Przeciwko Inwigilacji”. Jednym z wydarzeń odbywających się w ramach „Tygodnia” była pikieta przeciwko nowym pomysłom władz na inwigilację społeczeństwa.

Lipiec. Środowisko anarchistyczne ze Śląska zorganizowało akcję solidarnościową
z Martinem – czeskim anarchistą przetrzymywanym w więzieniu po akcji „Fenix”. Aktywiści symbolicznie spotkali się na przejściu kolejowym, gdzie odpalili race i rozłożyli baner.

W okresie od maja do lipca zorganizowano na Śląsku różne akcje solidarnościowe
z poznańskim aktywistą Łukaszem Bukowskim, który trafił na 3 miesiące do więzienia za udział
w blokadzie eksmisji niepełnosprawnej kobiety. Anarchiści rozwieszali banery i rozklejali plakaty odnoszące się do jego sprawy. W trakcie jednej z takich akcji dwie osoby zostały zatrzymane przez policję. Pod wyimaginowanym zarzutem zaklejania obwieszczeń państwowych przetrzymywano ich w radiowozie, a potem przyznano jednemu z nich 100 zł, a drugiemu 500 zł mandatu. Warto podkreślić, że plakaty rozklejane były w przejściu podziemnym, gdzie oprócz kilku reklam cyrku nie było niczego więcej. Gdy zbliżała się planowana data uwolnienia anarchisty, śląscy aktywiści nakręcili filmik powitalny wyrażając swoje wsparcie dla Łukasza.

W październiku Federacja Anarchistyczna Śląsk przyłączyła się do demonstracji „Czarnego protestu”, w trakcie której zorganizowała happening. Jednym z jego elementów był krzyż. Po całej akcji policja wydzwaniała do organizatorów „Czarnego Protestu”, domagając się ujawnienia imienia i nazwiska osoby niosącej krzyż. Policjanci podawali początkowo, że osoba ta była świadkiem kradzieży. Ostatecznie jednak, rzeczywistym powodem poszukiwania aktywisty okazał się zamiar oskarżenia go o obrazę uczuć religijnych.

Antykongres. Na przestrzeni ostatniego roku odbyło się 6 rozpraw związanych z zatrzymaniami podczas zajęcia kamienicy na ul. Mariackiej w Katowicach. W 2015 roku, po demonstracji antykongresowej, która odbyła się w ramach działań przeciwko Europejskiemu Kongresowi Gospodarczemu, anarchiści zajęli pustostan należący do miasta. W ten sposób chcieli zwrócić uwagę na wysokie i zarazem bezsensowne wydatki na zorganizowanie EKG oraz budowę centrum kongresowego. Akcja okupacyjna zakończyła się wezwaniem na miejsce jednostki antyterrorystycznej i postawieniem 21 anarchistów w stan oskarżenia za naruszenie miru domowego.

Podczas jednej z rozpraw (15 czerwca) większość zatrzymanych zdecydowała się przyjąć warunkowe umorzenie postępowania. Jednak pięciu oskarżonych w tej sprawie nie zgodziło się na kompromis, przez co postępowanie toczyło się dalej. W trakcie kolejnej rozprawy odbyła się akcja solidarnościowa z sądzonymi, podczas której publiczność rozwinęła baner z hasłem „Wszystkich nas nie zamkniecie” i skandowała hasła wolnościowe. Doszło do interwencji policji, przerwania rozprawy i wyrzucania aktywistów z sali. Na jednym z kolejnych posiedzeń, na którym przesłuchiwano policjantów, anarchiści wnieśli o powołanie istotnych świadków. Niespodziewanie sędzia odrzucił ich wniosek argumentując to „przewlekłością postępowania” i zakończył proces wydając wyroki. Aktywistom zasądzono prace społeczne, co w dalszej kolejności skończy się zapewne odsiadkami, gdyż nie planują oni zastosować się do tej kary.

 

 

Napisz do więźnia

Większość więźniów nie jest, jakby to chciałyby widzieć massmedia, „wściekłymi bestiami”, tylko zwykłymi ludźmi, takimi jak ty. Więzienie jest po to, by izolować ludzi, tak więc musimy aktywnie podtrzymywać łączność z nimi, łącząc ich ze światem zewnętrznym. Jest to jedna z istotnych dróg komunikacji z nimi, pozwalająca doczekać im końca kary w zdrowiu psychicznym.

Tomasz Ślusarczyk s. Jana
Zakład Karny

ul. Kleczkowska 35
50 - 211 Wrocław


Raport ukazał się drukiem w 5 nr Anarchistycznej Gazety Ulicznej Atak, dostępnej również pod adresem Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. w zakładce książki/pisma