Relacja Ameera z brutalnej deportacji (English below)
Informacje - Krajowe
czwartek, 13 kwietnia 2017 10:58

5 kwietnia 2017 roku o godzinie 5.00 jakiś strażnik przyszedł do mnie, obudził mnie i powiedział: Ameer, pozbieraj swoje rzeczy, bo musisz być stąd przeniesiony, masz 45 minut na przygotowanie się. Spytałem: czy dostałem ostateczną decyzję? Naprawdę? Dokąd? Dlaczego nie powiedzieliście mi wcześniej? Muszę przesłać moje książki do Krakowa. Jak mam to teraz zrobić? Chciałbym przesłać moje książki do Krakowa, mam wizytę w piątek i myślałem, że dam te książki przyjaciółce, która ma przyjechać w piątek. On powiedział: Naprawdę nie wiem, gdzie oni cię zabiorą, ale musisz być gotów za 45 minut.

Byłem zdenerwowany i powiedziałem: "To bardzo dziwne, powinniście byli mnie poinformować co najmniej 2 godziny wcześniej, żebym mógł się przygotować". Potem bardzo szybko ogoliłem brodę i zebrałem wszystkie papiery i dokumenty, które mogłem zabrać ze sobą. Przekazałem też moje książki koledze Jourge z Armenii, który mieszkał w innej celi i poprosiłem go, żeby spróbował przesłać je do dr Anny Rozen, która jest moją promotorką. Strażnik pośpieszał mnie, mówił, że nie mamy już czasu. Na co ja odpowiedziałem: "Nie powtarzaj mi, że nie ma czasu, bo ja ci nie powtarzam, że nie powiedziałeś mi o tym 2 godziny wcześniej."

Później trzech strażników zabrało mnie i moje rzeczy do specjalnego samochodu i wieźli mnie tym samochodem. Po 4 godzinach zatrzymaliśmy się w jakimś punkcie Straży Granicznej. Poszedłem do toalety umyć zęby. Nie wiem, na co czekali trzej strażnicy w punkcie granicznym, ale byli tam też zwykli faceci i pozwolono mi zapalić papierosa. Następnie o godz. 10.00 trzej nowi strażnicy przyszli z punktu granicznego, przejęli mnie, a ja ich spytałem: Dokąd mnie zabieracie? Odpowiedzieli: do Warszawy, zajmie nam to 2,5 godziny. Po ponad 2 godzinach dotarliśmy do lotniska w Warszawie i kolejna grupa trzech strażników przekazała mnie następnym sześciu strażnikom na lotnisku. Kiedy dotarliśmy do Warszawy - to było na lotnisku Chopina (znam je, odkąd przyleciałem do Polski właśnie przez to lotnisko we wrześniu 2014) - odebrała mnie nowa grupa. Widziałem, jak podpisywali dokument dotyczący odebrania mnie od poprzedniej grupy, to było w obrębie lotniska - nie znam dokładnego czasu, ale to było po godzinie 12.30. Trzej faceci mieli napisane na swoich ubraniach „Polska Straż Graniczna” w językach polskim i angielskim. Trzech było w cywilu. Traktowali mnie w bardzo agresywny i barbarzyński sposób - nigdy wcześniej nie byłem potraktowany w taki sposób.

Najpierw mocno chwycili moje ręce z obu stron i zabrali mnie do pomieszczenia wewnątrz budynku portu lotniczego - były tam jakieś metalowe rzeczy. Powiedzieli: zostaw tu swoją torbę. Słuchaj. Dzisiaj dostaliśmy decyzję z sądu w Przemyślu, żeby deportować cię do Iraku. My nie jesteśmy Strażą Graniczną, ale grupą, która przyszła specjalnie do ciebie, ok? I jeśli nie będziesz stosować się do naszych rozkazów, potraktujemy cię jak psa. I jeden z nich uderzył mnie w lewą rękę mówiąc: tak, psie, jak psa, jak czarnego psa. Powiedziałem: hej, nie dotykaj mnie, ja nie jestem psem, ok? Nie jestem szalony, ok? Jeśli chcecie, żebym wyjechał do Iraku, pojadę sam, ok? Ja już chcę wyjechać, ale po otrzymaniu ostatecznej decyzji.

Byłem tak spokojny i uprzejmy, ponieważ wiedziałem, że ci faceci próbują mnie sprowokować, żebym się wkurzył. Jeden z nich powiedział: zamknij się i bądź cicho! czy wiesz, kim jesteśmy? Patrz mi w oczy!  Odpowiedziałem: Nie obchodzi mnie, kim jesteś, ja jestem bardzo spokojny od samego początku dnia, a ty nie możesz mnie bić, to nielegalne. Powiedzieli: zamknij się! Jeden zaczął bić mnie po twarzy z obu stron, wiele razy, mocno, raz za razem, dwóch innych zaczęło kopać mnie mocno z każdej strony ciała tak, że przestałem cokolwiek widzieć i czułem, że nie mam nawet siły wstać. Wtedy jeden z nich chwycił mnie i powiedział: wstawaj psie, nigdy nie mów, tylko słuchaj. Wyciągnął paralizator i powiedział: spójrz na to - musisz stosować się do naszych rozkazów. Porazimy cię, sponiewieramy jak psa i deportujemy do Iraku.

Nie mówiłem nic, nie miałem siły, ponieważ ich było sześciu, mieli paralizator i pistolety, dlatego tak mówili. Później nie mówiłem już nic więcej, a oni kazali mi zdjąć ubranie. Miałem straszną trudność ze zdjęciem ubrania, a oni bili mnie w głowę i powiedzieli znowu: Ściągnij ubranie. Kiedy to zrobiłem, dwóch z nich chwyciło mnie za ręce, a dwóch innych chwyciło moje nogi i położyli mnie na podłodze mocno kopiąc mnie w brzuch, a jeden nadepnął na moje plecy. Powiedzieli: lekarz da ci zastrzyk, więc bądź cicho. I wtedy pojawił się lekarz (nie jestem pewny, czy to był lekarz, czy nie), ale był to starszy mężczyzna. Wstrzyknął mi dwie dawki jakieś substancji w oba moje uda. Krzyczałem: jesteście tchórzami - to akcja ABW - jestem sam, a was jest siedmiu! Wiem, wstrzyknęliście mi coś zakaźnego lub toksycznego, bo ujawniłem działanie ABW, ale ja i tak będę mówił wszystkim mediom i mojemu adwokatowi o tym waszym barbarzyństwie!

Lekarz powiedział: ten zastrzyk był przeciwwymiotny i uspokajający.
Wtedy wstałem, założyłam ubrania, a oni powiedzieli: ten zastrzyk cię uspokoi. Jak się czujesz?
Odpowiedziałem: nie, nie wierzę. Ja wiem, że to jest zlecenie ABW, ja jestem sam w waszym kraju, was jest siedmiu i walczycie z jednym cudzoziemcem, ach, jakimi tchórzami jesteście, nie jesteście mężczyznami. Chcę zapalić, nie czuję się dobrze, jestem pewny, że czymś mnie zakaziliście.
I wtedy ponownie: jeśli się nie zamkniesz, nie pozwolimy ci zapalić. Kiedy przestałem mówić, pozwolili mi zapalić, a kiedy paliłem, wszystkich sześciu strażników stało wokół mnie.

Potem zabrali mnie do jakiegoś samochodu i zasłonili mi oczy. Znów bijąc mnie po głowie powiedzieli: nic nie mów i bądź cicho. Samochód jechał bardzo wolno, stawał i jechał wewnątrz terenu lotniska. Następnie, po około 2 godzinach, odsłonili mi oczy, zabrali mnie do terminalu lotniska i powiedzieli: Pojedziesz do Bagdadu. Mamy twój bilet. Najpierw polecisz do Istambułu, a potem do Irbilu, z Irbilu do Bagdadu. Ale musisz być cicho, w przeciwnym razie zwiążemy ci ręce i nogi i wyślemy cię jak psa. Już ci to mówiliśmy.

Powiedziałem: ja wam nie wierzę, to nie jest logiczne, nie ma lotów z Istambułu do Bagdadu. A swoją drogą: gdzie jest mój telefon? Chcę zadzwonić do kogoś, kto przyjdzie po mnie na lotnisko w Bagdadzie, bo nie mam pieniędzy. Odpowiedzieli: telefon i komputer są w twojej torbie, dostaniesz tę torbę w Irbilu razem z biletem z Irbilu do Bagdadu.

To były linie Turkish Airlines, pierwszy lot z Warszawy do Istambułu. W Istambule dostałem paszport i kartę pokładową, a kontrola tranzytowa dała mi bilet. Powiedziano mi, że mój następny lot jest do Irbilu i tam odbiorę torbę, ponieważ została ona przesłana innym samolotem. Zapytałem: gdzie jest drugi bilet: z Irbilu do Bagdadu? Kontrola tranzytowa odpowiedziała: nie dali nam go, jest tylko ten. Pomyślałem, że może trzeci bilet na lot z Irbilu do Bagdadu dostanę na lotnisku w Irbilu.

Doleciałem do Irbilu i byłem zszokowany, kiedy znalazłem się na międzynarodowym lotnisku w Irbilu 6 kwietnia 2017 roku o godz. 2 nad ranem, bo dostałem mój bagaż, ale żadnego biletu do Bagdadu. Tak polska Straż Graniczna oszukała mnie i okłamała, ponieważ nie kupili mi biletu z Irbilu do Bagdadu. Jednak ja zapłaciłem za te bilety, bo pozwolili mi użyć w tym celu moich pieniędzy z konta bankowego. Więc nie mogłem opuścić lotniska i czekałem wewnątrz do około 13.00, moje baterie w laptopie i telefonie były całkowicie rozładowane i nie mogłem ich użyć. Poradziłem sobie pożyczając od kogoś telefon i kontaktując się z kolegą, aby zrobił mi przyspieszoną rezerwację lotu do Bagdadu. Odlot do Bagdadu był o 16:30, kiedy przyleciałem była godzina 17.30. Byłem bardzo zmęczony, bolało mnie całe ciało i każda część nóg, głowa, ramiona były tak bardzo obolałe. Mój przyjaciel czekający na mnie na lotnisku zabrał mnie do domu swoim samochodem i przyjechałem do jego domu około godziny 19.00.

Chcę złożyć skargę przeciw strażnikom, którzy bili mnie i obrażali, a także skłamali, w związku z czym zostałem pozostawiony bez biletu z Irbilu do Bagdadu. Jednocześnie chciałbym, żeby zostało wszczęte śledztwo w związku z podaniem mi zastrzyków: dlaczego i co to było?

Ameer Alkhawlany
-------------------------------------------------
The actions of deportation.
At 05:00 a.m. on the 5th of April some guard came to me and woke me up and said: Ameer, collect your stuff because you have to be moved from this place and you have 45 minutes to prepare yourself.
I said: Do I have final decision? Really, to where? Why didn’t you tell me before? I have to send my books to Krakow, it is a problem now, how I can do it now. I would send my books to Krakow, also I have a visit on Friday, I thought to give the books to the friend who is going to visit me on Friday?
He said: I really don’t know to where they are going to take you but anyway you have to be ready in 45 minutes.
Then I was so angry and said this is very strange action, at least you had to inform me 2 hours before so I can prepare myself, then I shaved my beard very quickly and collected some possible papers and documents which I can take with me.
And I gave my books to my colleague Juorge from Armenia who lives in other room and I asked him to try to send them to Dr. Anna Rozen who is my supervisor. Then some guard was telling me: come on quickly, we don’t have time. So I said: don’t tell me again "no time", didn’t I tell you to tell me at least two hours before.
Later three guards took me and my stuff to the special car and then they took me by that car. After about 4 hours they stopped in some center of border guards and there I went to toilet to brush my teeth etc... and I don’t know for what they were waiting in that border guards center and there were three guards and normal guys and they allowed me to smoke.
Then at about 10:00 am new three guards came from the border guards, received me and I asked: where are you taking me?
They said: to Warsaw, it'll take about two and a half hours. After about more than two hours we reached the airport of Warsaw and the other three guards delivered me to the new 6 guards in the airport.cWhen we arrived Warsaw, it was in the Chopin airport, I knew it when I came to Poland through this airport, it was in Spetember 2014, there was a new group that received me, I saw them when they were signing my for my receiving from the previous group, it was inside he airport, I don't know the time exactly but it was after 12:30 p.m.
3 guys had written on their clothes "Polish Border Guards" in both languages - Polish and English. 3 guys were in civil clothes. They treated me in very aggressive and barbarian way, I have never been treated in such a way in my life.
First, they were clutching my hands from both sides hardly and they took me to some room inside the airport, in that room there were some metal things and they said: leave your bag here.
And they said: listen, today we've got the decision from the court in Przemyśl (today's trial) to deport you to Iraq and we are not border guards but we are a team that came especially for you, ok? And if you don't apply properly to our orders, we will treat you as a dog. And one of them punched me on my left hand and said: yes, pies, yes, as a black dog.
I said: hey, don't touch me, I'm not a dog, ok? I'm not crazy, ok? If you want me to go to Iraq, I will go myself, ok? I already want yo go but after I get the final decision.
And I was so quiet and polite because I knew those guys were trying to provoke me to be nervous.
One of them said: shut up and be quiet, do you know who we are? Look to my eyes.
I said: I don't care who you are, I'm very quiet from the very beginning of the day, but you cannot punch me, it is illegal.
They said: shut up! And started punching me on my face from both sides many times and hardly again and again, also two other guys started to kick me from every side in my body hardly so I couldn't see anything, I fell down, had no power even to stand up, and then they caught me and said to me: Stand up, dog! You never speak, only listen! And they opened a taser and said: Look at this properly, you must apply our orders, we will shock you and roll you as a dog and deport you to Iraq.
I wasn't sayong anything, had no power, because they were 6 people and had tasers and pistols. I didn't speak anymore and they ordered me to take off all of my clothes and after I had a little trouble with taking off some of my clothes, they punched me on my head and said again: Take off your clothes.
Then after I did, two of them clutched my hands and other two clutched my legs and laid me down on the ground hardly on my stomach and other one tramped his foot on my back and they said: Doctor will give you injections so be quiet.
Then the doctor came (am not sure if he’s a doctor or not) but he was an old man and injected me twice unknown substance in both of my thighs.
I was screaming saying: you are cowards, this is ABW (Internal Security Agency) actions, I’m alone and you are 7 people, I know you injected me diseases or toxic substance because I disclosed the actions of ABW but I will tell everyone form media and my lawyer about those barbaric actions!
The Dr. said: those injections are anti-vomit and anti-nervousness.
Then I stoodd up and put on my clothes and they said: those injections make you not nervous, now how do you feel?
I said: NO, I don’t believe you, I know this is ABW order, I’m alone in your country and you are 7 people and fight one foreigner guy ohh how cowardly you are, don’t count yourself as men. I want to, I don't feel good, I am sure you gave me diseases.
Then again: if you don’t shut up we don’t allow to smoke, ok?
Then after I stopped talking, they allowed me to smoke and all of those 6 guards were standing around me while I was smoking, after that they took me to some car and closed my eyes and again punched me on my head and said: never speak and be quiet.
And the car was driving very slowly, stopping and driving, stopping and driving inside the campus of the airport.
Then after about two hours they released my eyes and took me inside the airport and they said: You will go to Baghdad, we have your tickets, first you will go to Istanbul and then to Erbil, and from Erbil to Baghdad, but you must be quiet, otherwise we will bind your hands and legs and send you as a dog. We've told you that already.
I said: I don’t believe you, it is not logical, there are no flights from Istanbul to
Baghdad? Anyway, where is my phone? I want to call someone to come to me to Baghdad airport because I don’t have money.
They said: Your phone and computer are in your bag and you will receive the bag in Erbil with ticket from Erbil to Baghdad.
It was in Turkish airlines, the first flight from Warsaw to Istanbul. In Istanbul I
received my passport and boarding and the transit control gave me the ticket and told me: Your next flight is to Erbil and there you will receive your bag because it was sent already there by other plane.
I said: where is the second ticket which is from Baghdad to Erbil?
The transit control said: They didn’t give it to us, only this ticket.
Then I thought maybe the third ticket to fly from Erbil to Baghdad will be received in Erbil airport.
Then I took the flight to Erbil and I was so shocked when I arrived Erbil International airport at 02:00 am on the 6th of April 2017 because I received my bag without any ticket to Baghdad. So polish border guards cheated me and lied because they didn’t buy me the ticket from Erbil to Baghdad (however I paid for those tickets because they did allow me to use my money in the bank for that). Then I couldn’t get out of
the airport, I was waiting inside the airport till about 1:00 pm and the batteries of my both laptop and phone were completely dead so I couldn’t use them but then I managed to borrow a phone and contact a friend to make me closer reservation to Baghdad. at 4:30 pm the flight departured to Baghdad and when I arrived Baghdad it was 5:30 pm, I was very tired, my body hurt me in each side: legs, head, arms hurt me so much, then my friend was waiting for me at the airport, he took me home by his car, I arrived his home at about 7:00 pm.

THEREFORE
I want to complain against the guards who punched me and also against offensive speech which they said to me, as well as the lie that they left me in the middle of the way without ticket from Erbil to Baghdad.
AS well as I want investigation and complaining against the injections and why? what it was?
Ameer Alkhawlany