Białoruś: Niedotykalni w hierarchii więziennej (część II)
Publicystyka - Zagraniczna
sobota, 10 grudnia 2016 14:45

Część 2: Kodeks złodziejski (“ponyatiya”) w służbie państwa

Warunki życia “petukhów” w więzieniach

Jakie jest życie “petukha” w więzieniu? W jednym zdaniu: jest absolutnym piekłem.

Zgodnie z “ponyatiya” “petukh” nie ma żadnych praw. Nie ma prawa się kłócić, ripostować, bronić swojej godności, ponieważ uważa się, że nie ma godności. Inni mogą go bić, upokarzać i wyśmiewać.

Kiedy zwykły więzień i “petukh” idą korytarzem baraku, ten drugi ma obowiązek stanąć przy ścianie, aby nie dotknąć innego więźnia, inaczej może zostać pobity.

Petukhowie” wykonują całą brudną robotę: myją toalety (a możecie sobie wyobrazić, że 8-10 toalet przypada na 100 osób), wynoszą śmiecie i inne tego typu rzeczy. Niektórzy “petukhowie” zapewniają usługi seksualne innym skazańcom, w zamian za herbatę i papierosy (chociaż w więzieniach, w których byłem, personel walczył z tym procederem i jeśli przyłapali “petukha” i jego klienta na uprawianiu seksu, obaj lądowali w izolatce).

Petukhowie” dostają żeńskie imiona, więźniowie mówią o nich “ona” albo “kochanie”. Szczerze mówiąc to okropne i obrzydliwe patrzeć, jak młodzi ryczący ze śmiechu więźniowie wołają na przykład na 60-letniego bezzębnego dziadka „Alenka” czy „Marina”.

Petukhowie” nie mogą nawet na moment zapomnieć, kim są. Wchodzą do stołówki po wszystkich, są ostatni w kolejce do prysznica. W klubie czy pokoju lenistwa (pokoju do oglądania TV) mają oddzielną ławkę w najbardziej niewygodnym miejscu. Zdanie: „Wypierdalaj stąd” padające w ich kierunku, jest normą. Jeden ze skazanych nieustannie kłócił się ze mną, że “Petukhowie nie są ludźmi”.

[x]

Jednak personel więzienny ma nawet gorsze podejście do “petukhów” niż więźniowie. Inspektorzy i często oficerowie w każdy możliwy sposób urągają im, znęcają się nad nimi publicznie, straszą ich, mogą ich również pobić.

Jako bezbronne osoby ze złamana wolą walczą o swoje prawa jeszcze mniej niż zwykli więźniowie. W rezultacie – ponad połowę samobójstw, które wydarzyły się w więzieniach i aresztach w czasie mojego uwięzienia, popełnili “petukhowie“, mimo że stanowią nie więcej niż 3-5% populacji więziennej.

Co znaczące, sytuacja w aresztach śledczych, gdzie “petukhowie“, są w oddzielnych celach, nie jest wcale lepsza. W “Volodarce” (areszcie śledczym w Mińsku – przyp. Tłum.) cela “petukhów” ma nr 70. Słyszałem od osób, które od dawna mieszkały w pobliżu tej celi, że jej mieszkańcy otwierali sobie żyły niemal codziennie.

Czym się zajmują?

Życie na dnie hierarchii, stała nienawiść i upokorzenie od niemal każdego z pewnością nie tworzy osób z mocnym kręgosłupem moralnym. Z moich własnych obserwacji wynika, że w większości “petukhowie” to osoby zupełnie pozbawione zasad, nikczemne, gotowe zrobić wszystko dla swojej korzyści. Chociaż te cechy generalnie nie są rzadkością wśród więźniów, wśród “petukhów” są prawdopodobnie dużo bardziej powszechne.

 

Znakomita większość “petukhów” pracuje dla administracji: donosząc, wykonując „zadania operacyjne”, prowokując itd. Potrzeba przetrwania w agresywnym i wrogim świecie więziennym popycha ich do współpracy z najsilniejszą stroną – personelem więziennym. Tak więc większość funkcji, które i tak wykonują „petukhowie”¸jest im narzucana przez oficera na służbie.

Oficjalne obowiązki “petukhów” obejmują czyszczenie toalet (nikt inny oprócz nich tego nie zrobi) i wynoszenie śmieci. Wielu zarabia na życie sprzątając pokoje. “Petukhowie” dzielą się na tych, którzy „pracują” i na „nie pracujących”. Pierwsi – to ci, którzy w zamian za opłatę (herbatę, papierosy, słodycze), zapewniają usługi seksualne innym więźniom. Drudzy – to ci, którzy tego nie robią, co oznacza, że nie mogą być do tego zmuszeni.

Wiele osób uważa, że “petukhem” zostaje się poprzez gwałt w więzieniu lub areszcie. Tak było 15-20 lat temu. Jednak dzisiaj to się właściwie nie zdarza w białoruskich więzieniach. Przynajmniej ja nie znam takiego przypadku, ani żadna z osób, które siedziały ze mną, nie mówiły mi o niczym takim. Również w czasie mojego zamknięcia w więzieniu nie było przypadków gwałtu na “petukhach”

Współczesne więzienia są dużo bardziej kontrolowane przez administrację niż kiedyś i zgwałcony “petukh” może napisać skargę na gwałciciela, co zaowocuje wydłużeniem jego wyroku.

Jakie są korzyści dla administracji?

Z pewnością zastanawiacie się, dlaczego państwo i zwłaszcza administracja więzienna zgadza się na istnienie w więzieniach tego dzikiego średniowiecznego systemu, z jego niedotykalnymi, wasalami i prostytutkami? W rzeczy samej jest to nieludzkie, okrutne i w końcu nielegalne, rzeczywiście w świetle wewnętrznym zasad postępowania systemu więziennego wszyscy więźniowie powinni być traktowani tak samo i jakikolwiek podział kastowy jest niedopuszczalny.

Czy personel więzienny może to powstrzymać i wprowadzić być może ostrą i ciężką ale jednak dyscyplinę?

Odpowiedź jest prosta: nie potrzebują tego.

Spędziłem sporo czasu w instytucjach karnych, byłem w wielu miejscach i widziałem wiele osób. Byłem w czterech więzieniach zamkniętych i trzech więzieniach półotwartych, rozmawiałem z prostymi “muzhikami” i “złodziejami”, bandytami, narkomanami, „handlarzami” i “polozhenecami” (podszefami), oszustami i mordercami, “kozelami” i nwet “petukhami” i oczywiście komunikowałem się dość dużo z personelem więziennym.

Zastanawiając się dość dużo nad konstrukcją białoruskiego systemu karnego doszedłem do mocnej konkluzji, że złodzieje i policyjny system kierownictwa więziennego są dwoma filarami, które wspierają się nawzajem.

Wymyślony przez złodziei nieformalny system “ponyatiya” i oficjalne wewnętrzne zasady postępowania w są w dzisiejszych czasach raczej wzajemnie połączone niż w stanie wojny i konfliktu.

To prawda, że więzienni oficjele siłą usunęli z praktyki “ponyatiya” te zasady, które zapobiegają ich kontroli i sprawiają im kłopoty. Cała reszta świata profesjonalnych kryminalistów i MVD (Ministerstwa Spraw Wewnętrznych) dogadują się ze sobą doskonale. Dostają od siebie nawzajem to, czego potrzebują: personel więzienny – spokój w ośrodku, brak incydentów i kontrolę (po co mieliby kontrolować setki więźniów, jeśli mogą kontrolować jednego “blatnoya” / “kozela”, który trzyma innych na wodzy?). Złodzieje / “kozely” przywileje i władzę. Wszyscy są szczęśliwi. Oczywiście poza “muzhikami”, którzy jak zwykle są pomiędzy młotem a kowadłem w sytuacji de facto podwójnego podporządkowania.

Wielu spośród więźniów, którzy spędzili ponad dziesięć lat w więzieniach i widzieli, jak wszystkie białoruskie więzienia przeszły transformację z „czarnych” (pod kontrolą więźniów) na „czerwone” (pod kontrolą administracji) mniej więcej między 2005 a 2010, mówili otwarcie: „Teraz jest tak samo jak kiedyś. Tylko zamiast złodziei są “kozely”. Wcześniej wódka i telefony komórkowe były pod “blatnoyami”, ale teraz są pod aktywistami. Jeśli wcześniej za wpadkę “muzhik” był bity przez złodziei, teraz jest bity przez “kozelów”“.

Co znaczące, nawet twarze takich nieformalnych liderów pozostały te same. Jak myślicie, gdzie oficerowie więzienni szukali lojalnych i oddanych aktywistów podczas aktywnego „łamania” i przekształcania więzienia – “zavhozów” i porządkowych, gotowych wypełniać dowolne rozkazy? Zostali zrekrutowani wśród wczorajszych złodziei, którzy szybko zdradzili swoje ideały kryminalne, ponieważ byli straszeni np. zesłaniem do „zakrytych” więzień czy utratą przywilejów, czy po prostu kilka razy zostali zamknięci w celach karnych.

W rezultacie dzisiejsze więzienia białoruskie są prowadzone przez administrację razem z więźniami, którzy „gruntownie poprawili swoje zachowanie”, ale których każdy cal ciała jest pokryty tatuażami więziennymi i których pięści ociekają wazeliną.

Pomimo formalnej sprzeczności funkcji, przenikanie się świata kryminalnego i personelu korekcyjnego jest zauważalne nie tylko na poziomie instytucjonalnym, ale też na poziomie językowym.

Oficerowie używają slangu więziennego nie mniej aktywnie niż skazani. Jak pisałem, ci sami “petukhowie” są lekceważeni i upokarzani nawet bardziej przez personel więzienny niż przez kryminalistów. Wśród pracowników więzienia maja nawet swoich własnych „odseparowanych”, którzy są wyrzutkami w kręgu kolegów.

Kiedy bylem w IK-15 pracował tam „odseparowany” inspektor. Koledzy nie pili z nim herbaty i był też jedynym, który mógł rewidować “petukhów“. Takie wypadki zdarzają się częściej: w IK-14 (Novosady) jak wiem z opowieści współwięźnia, był nawet odseparowany oficer, o którym koledzy dowiedzieli się, że uprawiał „niewłaściwy” seks z żoną. W rezultacie przestali pić z nim herbatę i zaczęli go prowokująco lekceważyć, co więcej nawet więźniowie bezkarnie go lekceważyli. Jest wiele takich przypadków.

Co ciekawe, wielu więźniów na fali zaostrzania reżimu i relatywnego pogorszenia warunków życia “petukhów” (około 20 lat temu byli dużo częściej bici i mogli być gwałceni), wyrażało przede mną opinię, że niebawem “petukhowie nie będą istnieć, ponieważ wszyscy będą zmuszeni do mycia toalet”. Często dodawali również, że władze musza „wyglądać przyzwoicie w oczach Europy”(tak, była tam także tego rodzaju polityczna analiza). Jednak wydaje mi się, że to się nie wydarzy w najbliższej przyszłości. Powód jest ten sam, istnienie kasty “petukhów” znacząco ułatwia kontrolowanie więzienia.

Bez wątpienia administracja białoruskich więzień mogłaby zmusić wszystkich więźniów do czyszczenia toalet i do tego, aby siadali przy stole niezależnie od kasty.

Nie byłoby żadnych zamieszek ani strajków z tego powodu. Maksymalnymi konsekwencjami takiej innowacji byłoby może zesłanie kilku dziesiątek zatwardziałych wyznawców “ponyatiya” do „zamkniętych” więzień. Większość białoruskich więźniów jest tak sponiewieraną i niemą masą, że można by ich zmusić do czegokolwiek. A gdyby zaoferować im perspektywę zwolnienia warunkowego w zamian za sprzątanie toalet, ścigaliby się, żeby to zrobić.

Jednak, jak widzimy, administracja wcale nie spieszy się, żeby to zrobić.

Kolejny ważny punkt: istnienie tej kasty daje personelowi więziennemu nieocenione pole do nacisku na więźniów, którzy odmawiają posłuszeństwa.

W każdym areszcie i więzieniu istnieją osoby, które odmawiają gry na zasadach określonych przez policję. Są to albo antyspołeczne osoby, które “gazuyut” (np. starają się żyć dokładnie według zasad prawa złodziejskiego), albo więźniowie, którzy starają się bronić swoich praw, na przykład składając zażalenia do różnych instancji, albo ci, którzy będą prześladowani w więzieniu tylko ze względu na swój status, na przykład więźniowie polityczni.

Wiele osób z tych kategorii nie boi się już utraty paczek i wizyt, cel karnych ani reżimu więziennego, ani więzień „zamkniętych’ ani artykułu 411 Kodeksu Kryminalnego (Celowe nieposłuszeństwo wobec prawnych żądań administracji jednostki penitencjarnej – przyp. Tłum.). Pytanie: co z nimi zrobić? I oto przychodzi ostateczny argument: kasta “petukhów”. A wtedy nawet ci, którzy nie boją się izolatek ani pałek oczywiście poważnie się zastanowią. Ponieważ życie w tej kaście jest najgorszą rzeczą, jaka może się przytrafić więźniowi. Osoba z poczuciem własnej godności nie może pozostać w grupie z takim statusem, to staje się wręcz niemożliwe. A nie ma drogi wyjścia z tej kasty.

Rozmawiałem z byłym więźniem pracującym w IK-2 (Bobruisk), który na swoje żądanie przestrzegania prawa i nie łamania jego praw dostał taką odpowiedź od kierownika więzienia: „Czy zapomniałeś, gdzie znajduje się harem?” I nie jest to jednostkowy wypadek.

Nie trzeba wspominać o używaniu tego narzędzia przeciwko więźniom politycznym. Osobiście znam co najmniej trzy przypadki, w których więźniowie polityczni byli zsyłani do kasty “petukhów” tylko za to, że byli więźniami politycznymi.

We wszystkich trzech przypadkach wydarzyło się to w podobny sposób. Po przybyciu więźnia politycznego do więzienia w obecności przedstawiciela skazanych (“blatnoya” albo “kozela”) pada oskarżenie wobec politycznego: że poprzednio siedział w tej samej celi z „cwelem”, albo że wypił z kubka “petukha” albo że zadawał się z “petukhem” na wolności. Oczywiście te oskarżenia nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Ale jak za dotknięciem magicznej różdżki pojawia się jeszcze jeden świadek i potwierdza: „tak, wypił, sam widziałem” albo „tak, zadawał się z ciotą na wolności, widziałem to na własne oczy!”, chociaż „oskarżony” wcale nie zna tej osoby. I tak decyzja zapada, wszystko zgodnie z “ponyatiya”!

Rezultat: więzień polityczny wpada do kasty “petukhów”¸aktor (“blatnoy” albo “kozel”) dostaje łapówkę, np. wizytę albo paczkę, a przebiegły oficer, który rozwinął cały plan, otrzymuje administracyjną marchewkę od przełożonych.

Na szczęście udało mi się uniknąć tego losu, chociaż próby były czynione. Jednak w oczywisty sposób administracja nie miała wielkich ambicji, żeby umieścić mnie w „haremie”, inaczej z pewnością udałoby im się to.

Taka zgodność pomiędzy nieformalnymi elitami więziennymi i administracji więziennej odnośnie więźniów politycznych pozwala mi znowu powiedzieć, że hierarchiczny system karny zawsze działa w jedności, kiedy chce kogoś stłamsić albo pozbyć się obcego ciała – potencjalnych buntowników, którzy są w stanie walczyć o swoje prawa.

Oczywiście możemy czynić analogię z latami 1930-40, kiedy kryminaliści wzięli aktywny udział w eliminacji „trockistów”, „zdrajców narodu” i innym „58” (artykuł “On counterrevolutionary activity” of USSR Criminal Code – przyp. Tłum.) (zobacz V. Shalamov “Zhulnecheskaya krov”, E. Eppbaum “Gulag”, Sołżenicyn „Archipelag Gułag”, księga 3).

Tak, dwie głowy karnej hydry mogą się czasem sprzeczać, ale niezależnie od tego potrzebują siebie nawzajem, i w momentach, w których będą potrzebować zniszczyć takie osoby – z pewnością będą się wspierać.

Czy istnieje droga wyjścia?

W tym momencie, jak mi się wydaje, warto byłoby dać kilka rad na temat tego, co można zrobić, jeśli jesteś w więzieniu i widzisz, że ktoś próbuje przenieść cię do kasty “petukhów“z powodu twojego nieposłuszeństwa albo (co się częściej zdarza) “politycznego” statusu.

Przede wszystkim musisz zmienić swoją postawę wobec tego, co się dzieje. Jako mężczyźni jesteśmy wszyscy uczeni, że “pedały” są znieważające i obrzydliwe, że być “pedałem” to wstyd. A teraz grupa dorosłych meżczyzn o zdrowych zmysłach mówi, że nim jesteś. Po pierwsze musisz zrozumieć, że w twojej obecnej sytuacji nie ma niczego wstydliwego i nie ma w niej żadnej twojej winy. Nie jesteś pedofilem, gwałcicielem ani nawet gejem. To tylko feralny system kastowy, który przeważa w więzieniu, jest używany przeciwko tobie, żeby złamać twoją wolę i obniżyć twój status w oczach innych.

Co robić?

Jeśli ten proces nie wszedł jeszcze w nieodwracalną faze, na przykład zostałeś wrzucony do celi z “petukhem” albo skazani prowokują cię publicznie, zadając podchwytliwe pytania, warto jest walczyć do ostatka – walcz, okaleczaj się, prowokuj konflikty, ale wydostań się z tej sytuacji, żeby pokazać swoją niepowstrzymaną determinację.

Jeśli ten moment przepadł i jesteś w kryzysie, poproś administrację o przysługujące ci prawo do osobistego bezpieczeństwa (Punkt 11 Kryminalnego Kodeksu Wykonawczego Białorusi) – przeniesienie do bezpiecznego miejsca (zazwyczaj do izolatki). Zgodnie z tym punktem “w wypadku zagrożenia osobistego bezpieczeństwa osoby skazanej, ma ona prawo wnosić do dowolnej oficjalnej instytucji, która zajmuje się wyrokami kryminalnymi, o zapewnienie ochrony osobistej. W takiej sytuacji oficjalna instytucja powinna natychmiast zapewnić bezpieczeństwo skazanej osobie”.

Nie znam żadnego wypadku, w którym prośba więźnia spotkałaby się z odmową. Jednak wszystko jest możliwe i może się zdarzyć, że dla silniejszego efektu osoba, która została określona jako “odseparowana” i której usunięcia ze wspólnych baraków zażądano, zostanie tam celowo zostawiona. Na przykład na jedną noc, żeby mogła doświadczyć całej krasy życia “petukha“. W takiej sytuacji musisz być gotowy na upokorzenie, na walkę, na wszystko. Znowu jest to sytuacja, w której powinieneś być gotowy na ekstremalne formy samookaleczenia albo samoobrony w każdy możliwy sposób.

Iwarto pamiętać, że im więcej problemów sprawisz administracji, tym szybciej zapewnią ci bezpieczeństwo, ponieważ administracja więzienna nie ma na celu fizycznego zniszczenia więźniów politycznych, chodzi im o to, aby złamać ich psychicznie. Nie potrzebują dodatkowego ciała albo osoby niepełnosprawnej w więzieniu.

Oczywiście należy zrozumieć, że prośba do administracji, aby umieścili cię w izolatce, jest “wpadką” w odniesieniu do “ponyatiya”. Takie osoby są nazywane “skazany wewnętrznie”, “ukryty” itd. Zgodnie z tym samym “ponyatiya”, jeśli uważasz, że zostałeś “odseparowany” “bezprawnie” (np. niesprawiedliwie), powinieneś znaleźć przełożonego w hierarchii więziennej (“goryla”, który pilnuje porządku albo złodzieja działającego zgodnie z kodem) i poprosić go o odwołanie tej decyzji, zamiast prosić administrację o umieszczenie cię w bezpiecznym miejscu.

Sam zdecydujesz, co zrobić. Jednak w mojej opinii odwołanie się do kodeksu “ponyatiya”, który sam w sobie jest narzędziem do łamania dysydentów, jest co najmniej krótkowzroczne. Oficer zawsze znajdzie dojście, w mniej lub bardziej łatwy sposób, do każdego więziennego decydenta. A ten, wybierając pomiędzy ocaleniem twojej przyszłości albo swoim własnym dobrostanem, z pewnością wybierze to drugie.

Pierwszą rzeczą, jaką powinieneś zrobić w takiej sytuacji, jest uczynienie publicznym tego, co się z tobą zdarzyło, poinformowanie prawników i rodziny, żeby mogli zanieść tę informację do mediów. Media są nadal czymś w rodzaju tarczy chroniącej przed kompletną tyranią, więc ważne jest, żeby rozmawiać szczerze i otwarcie o wszystkim, co ci się przytrafiło; mów bez wstydu o kastach i “ponyatiya”, o prowokacjach personelu więziennego. W gruncie rzeczy administracja naciska na więźniów właśnie w ten sposób, grając na ich męskich uczuciach i poczuciu wstydu związanym z faktem, że “teraz jestem jak pedał”.

W ten sposób większość tego typu historii, które nie koniecznie dotykają więźniów politycznych, nigdy nie wychodzi na jaw. Ludzie po prostu boją się mówić o nich, tym samym podtrzymując zaklęty krąg milczenia i pozwalając personelowi więziennemu na dalsze używanie nieformalnych zasad więziennych do wywierania nacisku na osoby niepożądane.

Możemy to zatrzymać tylko wtedy, gdy zaczniemy mówić na głos o tym problemie, pokonując ten absolutnie nieracjonalny wstyd i strach.

Jak już mówiłem, nie byłem sam w takiej sytuacji, ale cały czas byłem gotowy na to, że trafię do “haremu” na rozkaz KGB. Poprzez długi namysł, obserwację i analizę przeżyć innych osób doszedłem do wniosku, że w takim wypadku zachowałbym się dokładnie tak, jak to opisałem powyżej.

Podsumowując, chciałbym zakończyć ten tekst czymś optymistycznym i afirmującym życie. Ale rzeczywistość dyktuje nieco inny ton. Liczba osób, które lądują w więzieniu ze względu na swoje poglądy, stopniowo wzrasta a wraz z nią wzrasta nacisk w więzieniach. Ważną częścią tego nacisku jest dokładnie ten system kastowy i nieformalna hierarchia, które opisałem powyżej.

To nie jest kwestia indywidualnych przypadków, lecz masowy system “ćwiczenia” na specjalnej kategorii więźniów, który jest testowany na więźniach uzależnionych od narkotyków. Innowacją w więzieniach było zapobiegawcze oznaczenie ekstremistów za pomocą żółtych etykietek, które są zmuszeni nosić. W świetle radykalnego pogorszenia sytuacji społeczno-ekonomicznej w kraju, wydaje się logiczne, że po narkomanach przyjdzie pora na “politycznych”, dla których zostaną stworzone oddzielne więzienia.

Ogólnie rzecz biorąc, myślę, że wszyscy z nas, którzy i które walczymy dzisiaj o zmiany i obalenie dyktatora, powinniśmy i powinnyśmy odrzucić złudzenia i zdać sobie sprawę z tego, że nie będzie lępiej, będzie tylko trudniej. Oczywiście personel więzienny będzie nadal używał złodziejskiego kodeksu “ponyatiya”, żeby wywierać nacisk na więźniów politycznych. To narzędzie jest łatwe i wielokrotnie dowiodło swojej efektywności.

Jedynie obalenie archaicznego systemu kastowego może zmienić sytuację na lepsze, a pierwszym krokiem w tym kierunku powinno być przerwanie ciszy i obalenie tabu, które uniemożliwia rozpoczęcie społecznej dyskusji na ten temat.

Mikołaj Dziadok

27-letni aktywista ruchu anarchistycznego. Urodzony w mieście Bragin, w obwodzie homelskim. Jest absolwentem Wydziału Prawa Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego, pracował jako kurator prawny w Centralnym Sądzie w Mińsku i doradca prawny w prywatnej firmie. W 2009 rozpoczął specjalizację w Naukach Politycznych i Studiach Europejskich na Europejskim Uniwersytecie Humanistycznym (w Wilnie). We wrześniu 2011 został zatrzymany w Mińsku pod zarzutem ataku na ambasadę Rosji. Został skazany na 4 i pół roku więzienia za udział w akcjach protestacyjnych koło Sztabu Generalnego, Domu Unii Gospodarczych i kasyna Shangri-La, w „procesie anarchistów”. 3 miesiące przed zakończeniem wyroku został skazany na kolejny rok uwięzienia z Art. 411Kodeksu Kryminalnego (intencjonalne nieposłuszeństwo wobec administracji więziennej). Został zwolniony 22 sierpnia 2015 na podstawie prezydenckiego dekretu o „Prezydenckim ułaskawieniu” (nie napisał petycji o ułaskawienie, chociaż było mu to wielokrotnie oferowane). Obecnie jest studentem pierwszego roku na Europejskim Uniwersytecie Humanistycznym w specjalizacji światowa polityka i ekonomia.

Źródło: http://avtonom.org/en/news/belorussian-prison-untouchables-prison-hierarchy