Skandaliczny wyrok końcowy w procesie zatrzymanych po III Szczycie Rady Europy w Warszawie (2005)
Informacje - Krajowe
niedziela, 25 stycznia 2009 15:56
3. grudnia 2008 roku, o godz. 13.00, po przeszło 3,5-letnim procesie, przed Sądem Rejonowym dla Warszawy - Śródmieścia V Wydział Karny zapadł wyrok końcowy w sprawie dziewięciu osób zatrzymanych po legalnej demonstracji przeciwko III Szczytowi Rady Europy, która odbyła się w stolicy 16 maja 2005 r. Uniewinniono jedynie dwie z nich. Pozostałym 7 osobom zasądzono zarówno grzywny, jak i kary pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Dziewiątka aktywistów należy do grupy 11 osób zatrzymanych przy Placu Bankowym (Al. Solidarności 66) bezpośrednio po manifestacji przeciwko RE. Wtedy właśnie przypadkowi ludzie, które spokojnie rozchodzili się do domów, padli ofiarą policyjnej prowokacji, a zachowanie funkcjonariuszy podczas ich zatrzymania uwłaczało wszelkim standardom praw człowieka. Na podstawie fałszywych zeznań policjantów 10 osób postawionych przed sądem oskarżono je o:

1. "naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza policji" (tj. czyn z art. 222 par. 1 KK; grozi za to kara do 3 lat pozbawienia wolności);
2. "próbę odwiedzenia policjanta od wykonywania czynności służbowych" (tj. czyn z art. 224 par. 2 KK; kara do 3 lat pozbawienia wolności);
3."używanie wobec funkcjonariusza policji słów powszechnie uznanych za obelżywe" (tj. czyn z art. 226 par 1 KK; kara do 1 roku pozbawienia wolności).

Proces karny 10 aktywistów przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Śródmieścia – V Wydział Karny (ul. Marszałkowska 82), w tym – dwóch, których na mocy jego wcześniejszego wyroku uznano za bezzasadnie zatrzymanych - rozpoczął się 27. kwietnia 2007 r. Wtedy dwóch podsądnych, przebywających pod dozorem policyjnym, wystąpiło o jego uchylenie (ten środek zapobiegawczy zasądzony im przez prokuraturę obligował ich do stawiennictwa na komendzie dwa razy w tygodniu). Choć ich wniosek, złożony podczas specjalnej sprawy z 26. lutego 2007 r. został odrzucony, tym razem sędzia prowadząca gł. sprawę uznała go. Jej zdaniem nie było powodu przypuszczać, że oskarżeni będą utrudniać postępowanie, skoro dotychczas stawiali się na wszystkie wezwania Sądu. Nałożony na nich środek zapobiegawczy uchyliła. Z uwagi na nieobecność na sprawie 5 oskarżonych, których nieprawidłowo poinformowano o terminie ich rozprawy, Sąd odroczył ją do 12.06.07.

Na drugą sprawę, monitorowaną przez obserwatora z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, na mocy art. 429 par 1 KPK oraz 258 par 1 KPK Sąd podjął decyzję o zastosowaniu wobec dwóch, nieobecnych na niej oskarżonych tymczasowego aresztowania na 3 miesiące od daty zatrzymania. Uznał, iż dwaj oskarżeni utrudniają prawidłowy tok postępowania, nie stawiają się na jego wezwania, nie przebywają pod wskazanym adresem i nie jest znane aktualne miejsce ich pobytu. To wszystko wskazuje na to, że mogą się ukrywać przed organami sprawiedliwości, co wedle Sądu stanowi to przesłankę do zastosowania wobec nich aresztu tymczasowego [por. art. 258 par. 1 KPK]. Zarządzono poszukiwanie 2 oskarżonych listem gończym, a proces odroczono bez wyznaczenia jego kolejnego terminu.

Kolejna, trzecia już rozprawa dziesiątki demonstrantów zatrzymanych po RE, również monitorowana przez Fundację Helsińską, odbyła się 24. września 2007 r. Okazało się, że jeden z oskarżonych, za którym rozpisano list gończy, został pojmany. Zakutego w kajdanki, konwojowanego przez policjanta, dowieziono z Aresztu Śledczego Warszawa - Białołęka. Na wniosek zatrzymanego, który jako miejsce swojego pobytu podał adres swego znajomego i zobowiązał się, że będzie stawiać się na wszelkie wezwania Sądu, ten uchylił zasądzony mu środek zapobiegawczy. Zwolniono go z aresztu śledczego, gdy tylko wpłynął tam nakaz jego wypuszczenia. Sprawa Adama P. – drugiego oskarżonego poszukiwanego listem gończym - została wyłączona do odrębnego rozpoznania. Na rozprawie z 24.09.07 r. został otwarty oficjalny przewód sądowy i wszystkich, 9 obecnych oskarżonych złożyło swe wyjaśnienia. Przedstawili oni spójny, przekonujący obraz swej niewinności. Z detalami ujawnili oni poczynania policji, która sięgnęła w nich po przemoc, działała chaotycznie i dowolnie fabrykowała zarzuty przypadkowym osobom. Jak zeznali oskarżeni, podczas zatrzymywania byli oni zastraszani, a niektórych z nich – grożono, ubliżano, wleczono ich po chodniku i brutalnie wciągano do samochodów. Osoby, które korzystały ze swych obywatelskich uprawnień i podjęły próby wylegitymowania funkcjonariuszy, były przez nich poniżane, lżone, szykanowane, obrażane oraz obrzucane niecenzuralnymi wyzwiskami. Oskarżeni zwrócili również uwagę na poddanie ich presji psychicznej oraz niehumanitarne warunki, w których byli przetrzymywani na komendzie przy ul. Belwederskiej. Jak zeznali oskarżeni, po demonstracji przeciwko RE działali w dużym stresie, a brutalna interwencja policjantów była obliczona przede wszystkim na sprowokowanie protestujących i użycie wobec nich przemocy.

Termin czwartej rozprawy, na którą wezwano świadków z aktu oskarżenia, a więc – policjantów, Sąd Rejonowy w Warszawie wyznaczył na 9.11.07 r. Jak zeznał plutonowy dowodzący akcją zabezpieczania demonstracji, przyczyną zatrzymań osób przy pl. Bankowym było to, że ich zgromadzenie było nielegalne (sic!), co dziwi, gdyż już wcześniej zostało ono zamknięte. Nie miało ono cech zorganizowanego protestu, a ludzie, którzy wcześniej demonstrowali u zbiegu ulic Miodowej i Krakowskiego Przedmieścia, rozchodzili się już do domów. Jednak policjant nie potrafił powiedzieć, dlaczego te, a nie inne osoby były wyciągane z kordonów przez funkcjonariuszy oddziałów prewencji. Powiedział, że zatrzymywani byli ci, którzy nie podporządkowali się poleceniom policjantów i naruszyli prawo, odmawiając wylegitymowania się. Spójnych zeznań nie potrafili również przedstawić pozostali świadkowie, którzy z trudem się domyślali powodu wezwania. O tym, że ma ono związek z zabezpieczaniem przez nich demonstracji przeciwko Radzie Europy, dowiadywali się przeważanie z wiszącej na drzwiach wokandy sądowej. Jak twierdzili, „było to tak dawno”! Ponieważ policjanci nie potrafili przedstawić Sądowi zbyt wielu faktów, ten, zgodnie z prawem, ujawniał ich wcześniejsze wyjaśnienia złożone w postępowaniu przygotowawczym. Wtedy funkcjonariuszom pamięć “wracała”, jednak kłamali oni i przeinaczali fakty. Mylili je dodatkowo, gdy pytania zadawali im pełnomocnicy oskarżonych. Funkcjonariusze zeznawali, że podejmowali czynności służbowe wobec osób, których faktycznie nie spisywali. Wedle słów niektórych policjantów, to oni sami, nie wzywani okazywali protestującym swe legitymacje służbowe! Oskarżonym zarzucali stosowanie wobec nich przemocy. Jak zeznał jeden z funkcjonariuszy, kobieta, którą przy zatrzymaniu wleczono po chodniku do policyjnej więźniarki, sama się na nim położyła, a policjanci ją tylko “delikatnie” włożyli do samochodu! Ponieważ w tej sytuacji konieczne okazało się skonfrontowanie wyjaśnień policjantów z materiałem dowodowym przedstawionym przez oskarżonych oraz zeznaniami powołanych przez nich świadków, Sąd przyjął wniosek dowodowy od adwokata sądzonej aktywistki, która przedstawiła film wideo dokumentujący zajścia przy placu Bankowym z 16.05.05 r. Na dowód przemocy doznanej ze strony policji i odniesionych obrażeń dostarczyła ona również kartę informacyjną o przeprowadzonej obdukcji oraz powołała swoich świadków.

Kolejna, piąta rozprawa 9 osób sądzonych po RE odbyła się 4 stycznia 2008 r. Zostali na nią wezwani kolejni świadkowie z aktu oskarżenia – policjanci oraz ci, których powołała sądzona aktywistka. Jak zeznał pierwszy z policjantów, to jego dowódca wydał rozkaz o zatrzymaniu “najbardziej agresywnych osób”, które “znajdowały się na ulicy” oraz “rozrabiały”. Jednak nie potrafił powiedzieć, na czym to „rozrabianie” polegało. Jego zdaniem przejawem agresji było to, że osoby trzymały się w grupie i “nie chciały zejść z jezdni”. Zatrzymaną aktywistkę oskarżył o to, że go kopnęła w krocze, wyrywała się, stawiała opór, machała rękami oraz obrzuciła wyzwiskami. Zaprzeczył, jakoby kobieta upadła. Doprowadzana do więźniarki, szła o własnych siłach! Kolejny policjant w ogóle nie wiedział, w jakiej sprawie został wezwany, ani tego, czy zabezpieczał Szczyt RE. Inny funkcjonariusz oświadczył, że na rozkaz dowódcy zatrzymał młodego mężczyznę za to, że zbyt blisko zbliżył się do grupy osób otoczonych kordonem. Oskarżonemu zarzucił to, że go od siebie odepchnął oraz to, że nie chciał się wylegitymować.

W dalszej części rozprawy zostali przesłuchani świadkowie oskarżonej aktywistki. Pierwszy z nich zeznał, że otoczywszy ludzi kordonem po zakończeniu legalnej demonstracji przeciwko RE policja utrudniła im rozejście się do domów. Nie wiedział, dlaczego ich zatrzymano, gdyż nie byli oni agresywni wobec policjantów. Świadek ten wspomniał też o ciągnięciu po ziemi zatrzymywanej aktywistki. Przesłuchany starszy mężczyzna oświadczył, iż przy pl. Bankowym pojawił się kordon policji, która zaczęła spychać osoby powracające z demonstracji, a zupełnie przypadkowe - wyłapywać i legitymować. Dwóch funkcjonariuszy złapało sądzoną aktywistkę pod ręce, by zawlec ją w stronę więźniarki. Przesłuchana w charakterze świadka młoda kobieta zeznała, że ok. godz. 20-21.00 towarzyszyła oskarżonej w powrocie z manifestacji, gdy na wysokości pl. Bankowego zatrzymano niezależnego reportera “Indymediów” (IMC). Policja wciągnęła go do więźniarki, zaś resztę osób otoczyła kordonem. Była ona z oskarżoną w jednej grupie. Obawiając się wyciągnięcia kolejnej osoby z tłumu, obie wzięły się pod ręce, jednak policjanci zaczęli wchodzić do kręgu, by spisywać demonstrantów. Jak zeznała kobieta, jeden z nich poprosił o to oskarżoną, na co ona poprosiła go o legitymację, gdyż nie miał widocznej odznaki policyjnej. Kiedy zaczęła ona spisywać na kartce jego dane, funkcjonariusz złapał ją za rękę i ją wykręcił. Wtedy oskarżoną zaszło od tyłu dwóch innych policjantów, którzy ją pochwycili pod ręce. Świadek przechwyciła w ostatniej chwili podaną jej kartkę z zapisanymi danymi osobowymi policjanta. Złożoną jako dowód rozpoznała ją w sądzie. Wedle zeznań tej kobiety, zarówno oskarżona, jak i inni demonstranci, nie zachowywali się agresywnie ani nie ubliżali policjantom. Na zakończenie Sąd przesłuchał niezależnego filmowca IMC – autora dokumentu, na którym zostały zarejestrowane zajścia, do których doszło przy pl. Bankowym po zamknięciu demonstracji. Jak zeznał, policja otoczyła kordonem ludzi spokojnie rozchodzących się do domów, po czym zaczęła ich wyłapywać do więźniarek. Funkcjonariusze byli agresywni, nie informowali o powodach swych działań. Świadek ten widział też zatrzymanie sądzonej aktywistki, do którego doszło, gdy postanowiła wylegitymować policjanta. Słyszał, jak krzyczała: “Policyjna prowokacja!”, co też podchwycił tłum uliczny. Jednak reporter IMC nie zauważył, jakoby oskarżona machała rękami, uderzyła policjanta, czy używała pod jego adresem wulgaryzmów, co jej zarzucono!

Podczas szóstej rozprawy, która miała miejsce 22 lutego 2008 r., Sąd kontynuował przesłuchiwanie świadków – zarówno tych powołanych przez oskarżonych, jak i policjantów. Wezwany na nią młody mężczyzna rejestrował demonstrację jako fotograf. Choć atmosfera była spokojna, przy pl. Bankowym, wraz z innymi osobami, został otoczony kordonem policji, która zaczęła wyciągać kolejne osoby. Zaobserwował on zatrzymanie oskarżonej aktywistki. Potwierdził, że pod ręce była ona ciągnięta po asfalcie w stronę radiowozu. Wzbudziło to jego zdziwienie, gdyż nie widział, jakoby stawiała ona opór, kopała nogami, czy położyła się na ziemi. Nie pamięta też rzekomych wyzwisk ani wulgaryzmów rzucanych policjantom. Jego zdaniem powodem zatrzymań osób były próby legitymowania funkcjonariuszy oraz pytanie się ich, “co się stało?” Potwierdził to świadek powołany przez zatrzymanego aktywistę. Jak zeznał on, policja wypuszczała poza ścisły kordon tylko te osoby, które dały się spisać. Podczas aresztowań niektórych osób policja ciągnęła je po ziemi.

W dalszej części rozprawy przesłuchano ww. policjanta, którego wylegitymowała oskarżona aktywistka. Pracując w oddziałach prewencji, zabezpieczał on III Szczyt RE. Na polecenie dowódcy miał okrążyć kordonem stojącą przy ulicy grupę, a wszystkich ludzi wylegitymować. Spisani mieli być puszczeni wolno, a ci, co nie chcieli się temu podporządkować – zatrzymywani. Jak zeznał, widział, iż niektóre osoby wyciągane przez policję zapierały się przy tym i ją kopały. Choć funkcjonariusz był za to odpowiedzialny, powiedział, że nie pamięta, aby wylegitymował oskarżoną, którą spisała jego dane na kartce! Powiedział on, że byli funkcjonariusze zajmujący się legitymowaniem oraz zatrzymywaniem. Sam nikogo nie zatrzymywał, nie używał też siły fizycznej. Jak zeznał, pouczony przez dowódcę kompanii o konieczności podawania wszystkim zainteresowanym swych danych tak właśnie robił! Powiedział też, że były przypadki kopania i wyzwisk ze strony demonstrantów. Pytali oni policjantów: “Co robicie!?” Drugi, przesłuchany policjant, który zabezpieczał demonstrację jako dowódca kompanii, zakończył swe zadanie na St. Mieście. W rejonie Placu Bankowego nie wydawał żadnych rozkazów zatrzymywania ludzi. Wszystkie, aresztowane osoby załadowano już do więźniarek. Policjant nie wie, jaki był powód ich zatrzymań ani kto wydał taki rozkaz. “Wydaje mi się, że jego powodem mógł być fakt, iż osoby nie poddawały się legitymowaniu, bądź wdawały się w jakąś szarpaninę z policją” - powiedział. Przesłuchiwany funkcjonariusz dodał również, że nie słyszał, aby policja użyła wobec demonstrantów siły.

Na zakończenie rozprawy sędzia zarządziła odtworzenie kasety VHS z filmem dokumentującym represje na pl. Bankowym (prod. IMC) – materiałem dowodowym złożonym przez sądzoną aktywistkę. Po dwukrotnym jego odtworzeniu  przewodnicząca Sądu stwierdziła, iż widać na nim jedynie przemieszany tłum policji i demonstrantów. Słychać, gdy krzyczą oni: “Gdzie jest karetka!?”, “Ktoś poleci za tą akcję!”, “Policyjna prowokacja!” oraz “Gestapo!” Zdaniem sędzi na filmie nie widać, aby policja używała siły fizycznej wobec demonstrantów, ani też nie słychać, aby używała wobec nich słów wulgarnych. Ponadto odtworzony obraz jest ciemny i trudno zidentyfikować poszczególne osoby. Wtedy oskarżona aktywistka powiedziała, że to ona wznosiła okrzyki: “Policyjna prowokacja!” oraz oświadczyła, że na filmie widać, jak policja wyciąga z grupy osób jej towarzyszkę, która już zeznawała w jej sprawie jako świadek, natomiast ją policja ciągnie w stronę więźniarki. Po ponownym przejrzeniu filmu sędzia potwierdziła, że widoczne jest na nim wyciągniecie z tłumu świadka oskarżonej, a następnie – gdy potyka się i upada. Następnie zostaje ona pochwycona pod ręce przez funkcjonariuszy i w dalszym ciągu jest prowadzona w stronę więźniarki. Prokurator oświadczył, iż na podstawie odtworzonego filmu nie można ustalić tożsamości osób. Nie wiadomo też, czy osobą wyciągniętą była świadek oskarżonej, a ciągnięta przez policjantów – ona sama. Wtedy ta zaprotestowała, mówiąc, iż film ewidentnie dowodzi, że to ona była osobą zatrzymywaną, co zresztą zaprotokołowano. Kiedy pełnomocnik aktywistki chciał złożyć wniosek o poddanie filmu badaniom fonoskopowym przez biegłego, sędzia powiedziała, że „nie ma takiej potrzeby, gdyż nikt nie kwestionuje, że zarejestrowany na nim głos należy do jego klientki”. Ponadto obrońca dwóch sądzonych aktywistów zauważył, że na filmie nie widać, aby demonstranci używali siły fizycznej wobec policjantów, jak też przeszkadzali w ich czynnościach, odciągając zatrzymywane osoby, o co oskarżono jednego z nich. Sądzony aktywista podkreślił zaś to, iż zarejestrowane na początku filmu okrzyki: “Gdzie jest karetka?!” wynikały z tego, że wcześniej jedna z demonstrantek została popchnięta przez policję na metalowy słupek drogowy i z powodu urazu nogi nie mogła wstać. To policja doprowadziła tłum do wzburzenia. Zaczął on pytać się funkcjonariuszy: “Co robicie?”. Prokurator wniósł o odroczenie rozprawy w celu dalszego przesłuchiwania świadków.

Na siódmej rozprawie z 11.04.08 r. przesłuchano 3 policjantów odpowiedzialnych za wydanie rozkazu zatrzymania po demonstracji 11 osób. Jednak ich zeznania były sprzeczne. Jeden z nich oświadczył, iż osoby wracające z niej w kierunku pl. Bankowego zachowywały się agresywnie, choć sam przyznał, iż nie był na miejscu zdarzenia. Inny funkcjonariusz temu zaprzeczył. Jeszcze inny - powiedział, że zatrzymani byli “agresywni”, choć przejawów tej “agresji” nie widział. Sąd przejrzał również materiały dowodowe udostępnione przez Komendę Stołeczną Policji. Żaden z nich nie wykazał tego, aby oskarżeni popełnili zarzucane im czyny. Ponieważ jeden z przesłuchanych policjantów oświadczył, iż KSP dysponuje raportem na ten temat, pełnomocnik sądzonej aktywistki wystąpił z wnioskiem o przesłanie go na kolejny termin. Na ósmą rozprawę, wyznaczoną na 28.05.08 r., chcąc wyjaśnić powody zatrzymania po demonstracji przeciwko RE 11 osób, Sąd wezwał dwóch funkcjonariuszy dowodzących jej zabezpieczaniem. Jednak tego dnia wyrok końcowy nie zapadł, gdyż w sprawie pojawiły się dodatkowe okoliczności. W swym piśmie Komenda wyjaśniła, że takiego raportu nie posiada, natomiast dysponuje meldunkiem sporządzonym przez innego funkcjonariusza, który 16.05.05 był dowódcą Oddziałów Prewencji Policji (OPP). Prawnik oskarżonej złożył więc wniosek o udostępnienie tego pisma na kolejną, dziewiątą już rozprawę, wyznaczoną na 8 lipca 2008 r. Tym razem znowu nie wydano wyroku końcowego. Sąd nie uzyskał bowiem informacji, czy awizowane wezwania dotarły do dwójki oskarżonych. Obrona sądzonej aktywistki złożyła wniosek, aby przesłuchać w charakterze świadka dowódcę oddziałów prewencji, którego meldunek wpłynął do akt sądowych. Jednak z uwagi na chorobę sędzi, podczas dwóch rozpraw z 5 września i 10 października 2008 r. wyrok końcowy znowu nie zapadł.

Termin kolejnego procesu wyznaczono na 26 listopada 2008 r. Podczas niego Sąd przesłuchał jeszcze jednego świadka – ówczesnego dowódcę OPP, kierującego zabezpieczaniem demonstracji, z czego sporządził on meldunek włączony do akt sprawy, po czym zamknięto przewód sądowy. Prokurator domagał się dla osób oskarżonych kar od 5 miesięcy do 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres próby wynoszący od 3 do 5 lat. Dwaj adwokaci wnioskowali o uniewinnienie 3 swych klientów. Jak podkreślił obrońca oskarżonej aktywistki, poza obciążającymi ją zeznaniami policjantów, nie ma innych dowodów na to, iż popełniła ona zarzucane jej czyny. Zeznania powołanych przez nią świadków, a także zdjęcia i filmy ukazały diametralnie różną wersję zdarzeń. Do zatrzymania 11 osób doszło w wyniku bezsensownych działań policji podjętych wobec ludzi, którzy po demonstracji postanowili rozejść się do domów. Przesłuchiwani funkcjonariusze sami wielokrotnie mówili, że nie doszło wtedy do naruszenia porządku publicznego. „Zresztą te osoby, które dziś w większości nie są już w policji, trudno uznać za funkcjonariuszy. Na ulicę zostały wysłane takie, które zabezpieczyły zaledwie parę meczów, a kiedy demonstranci postanowili je wylegitymować – sytuacja je przerosła” – mówił pełnomocnik aktywistki. Kiedy jednego z funkcjonariuszy poprosiła ona o pokazanie legitymacji służbowej, dwaj kolejni wyciągnęli ją z kordonu i wrzucili do więźniarki. Zatrzymana nie mogła użyć przemocy wobec policjantów o pokaźnej posturze. Jak to pokazał film, nie wykrzykiwała ona wulgaryzmów, a: „Policyjna prowokacja!” Materiał ten wyraźnie dowodzi, że zeznania funkcjonariuszy, których rzekomo miała zaatakować aktywistka, są niewiarygodne. Zdaniem jej obrońcy, który przywołał meldunek dowódcy OPP, opisujący przewyższające liczbę demonstrantów, parotysięczne siły policji i wojska, które wystawiono do „zabezpieczenia” protestu przeciwko RE, celem interwencji policyjnej było odniesienie „wyniku”. „Gdyby nikogo nie zatrzymano, oznaczałoby to, że pieniądze przeznaczone na ten cel wyrzucono w błoto” – powiedział pełnomocnik oskarżonej. Jego zdaniem zatrzymani to osoby zaangażowane politycznie, a nie zwykli chuligani. „Państwo prawa” (!) winno im dawać pozwolenie na manifestowanie własnych poglądów, tymczasem zostały one poddane represjom. Popierając jego stanowisko, obrońca dwóch aktywistów dodał, iż 16 maja 2005 r. „doszło do potężnej jatki z policją, w wyniku której pokrzywdzono oskarżonych”. Niedoświadczeni funkcjonariusze o krótkim stażu pracy, a nawet - ich dowódcy kierujący akcją zabezpieczania manifestacji, przedstawili kilka wersji zatrzymań osób. Zeznania policjantów się wykluczają i nie korespondują z aktem oskarżenia. Nie wiadomo np., czy demonstranci szli chodnikiem, czy jezdnią. Legitymowano osoby, których tożsamość już ustalono. Przedstawione im zarzuty nie zostały również udowodnione na przejrzanym filmie. Obecni na ostatniej rozprawie aktywiści nie przyznali się do żadnego z nich oraz wnieśli o ich uniewinnienie.

Sąd odroczył wydanie wyroku końcowego do 3 grudnia 2008 r. Dwóch aktywistów (w tym – jednego zatrzymanego bezzasadnie) - uniewinnił, zwalniając z kosztów postępowania sądowego, którymi został obciążony Skarb Państwa. Pozostałe 7 osób zostały uznane za winne zarzucanych im czynów. Na 4 z nich Sąd nałożył grzywny w wysokości 700-800 zł (wyrażone w stawkach dziennych w wysokości 10 zł jedna), natomiast na 3 - kary pozbawienia wolności od 5 do 6 mies. w zawieszeniu na 3-5 lat, a przez cały okres próby - dozór kuratora sądowego. Osoby dotychczas nie karane otrzymały grzywny, a karane za podobne występki - wyroki pozbawienia wolności. Sąd zdecydował się wliczyć w poczet kary 4 skazanych 2-dniowy okres pozbawienia wolności (16-17 maja 2005 r.), co wynosi 4 stawki dzienne, odliczone od wyroku. Ponadto wypowiedział się w kwestii kosztów prowadzenia sprawy i na wszystkie skazane osoby nałożył opłaty na rzecz Skarbu Państwa w wysokości 321,95 - 371,95 zł, w tym 70 – 120 zł opłaty sądowej.

Uzasadniając swój wyrok Sąd powiedział, iż wydając go kierował się materiałami dowodowymi w aktach sprawy, jednym dając wiarę, a innym - nie. Postanowił uwierzyć on zeznaniom policjantów. Jego zdaniem - nie było w nich sprzeczności, były one spójne, zostały złożone tuż po zatrzymaniu oskarżonych, zatem nie można mówić, że nie pamiętali oni tego zdarzenia. Policjanci otoczyli kordonem bardzo wielu „antydemonstrantów”, a zatrzymali tylko 11 z nich. W opinii Sądu musiały zatem zaistnieć po temu jakieś powody, i nie chodziło im tylko o wyrwanie z niego przypadkowych osób. Albo nie dały się one wylegitymować, albo się szarpały i używały wobec policjantów słów wulgarnych. Co do tego, że faktycznie są oni funkcjonariuszami - nie mogły mieć wątpliwości. Według Sądu głównym powodem otoczenia demonstrantów przez policję było zakłócanie przez nich porządku publicznego. Choć byli oni wzywani do zejścia z drogi - nie zrobili tego. Kiedy policja przystąpiła do legitymowania osób, część z nich podała im swe dane, a część - rozpoczęła utarczki słowne oraz okazała im agresję fizyczną. To było bezpośrednim powodem tego, iż niektóre osoby zatrzymano.

Sąd nie dał wiary żadnym dowodom przedstawionym przez oskarżonych. Za wiarygodne - uznał natomiast zeznania policjantów, bagatelizując ich brutalne zachowania, w tym wleczenie jednej z zatrzymanych osób po ziemi, słowami „nie było to jakieś ciągnięcie brutalne”. W jego opinii funkcjonariusze nie mieli wątpliwości, kogo zatrzymują. Na 11 aresztowanych przypadła porównywalna liczba kilkunastu, zatrzymujących ich policjantów, co miało świadczyć o tym, że ich działania były w pełni celowe. Gdyby były w nich jakiekolwiek nieprawidłowości, „będący na miejscu dowódcy policji wyciągnęliby wobec swych podwładnych jakieś konsekwencje służbowe”. Jeśli chodzi o wyroki uniewinniające, Sąd zauważył to, że postawiony oskarżonym zarzut „wyrywania nieustalonym funkcjonariuszom nieznanej osoby” źle skonstruowano, gdyż w obu tych przypadkach taką tożsamość daje się ustalić. Ponadto zarzutów „szarpania policjantów” przez te 2 osoby nie potwierdził obejrzany w toku postępowania sądowego film policyjny. Co do grzywien zasądzonych osobom dotychczas nie karanym - „miały one spełnić cel wychowawczy i represyjny” i zdaniem Sądu skazani bez problemu je uiszczą. Nikt z siódemki skazanych nie został zwolniony z kosztów postępowania sądowego, gdyż nie widział on ku temu podstaw.

Wyrok orzeczony 3.12.08 r. jest nieprawomocny. W ciągu 7 dni od jego wydania osoby skazane mogły wystąpić do sądu z wnioskiem o pisemne uzasadnienie wyroku, by potem, w ciągu 14 dni od jego otrzymania - wnieść apelację. Aktywiści apelują o wsparcie finansowe, niezbędne do obsługi prawnej ich sprawy. O dalszym jej rozwoju poinformujemy.

Wszystkich pragnących pomóc prosimy o kontakt: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Anarchistyczny Czarny Krzyż